• Kosmicz­ne ska­ły na kur­sie koli­zyj­nym z Zie­mią

    Pamię­ta­cie nawał­ni­cę super-jasnych mete­orów na prze­ło­mie paź­dzier­ni­ka i listo­pa­da 2015 roku? Mówi Wam coś nazwa Tau­ry­dy? A może spo­tka­li­ście się z opi­sem tzw. kata­stro­fy tun­gu­skiej? Za te wszyst­kie rze­czy odpo­wia­da rój kosmicz­nych skał (w przy­pad­ku ostat­nie­go przy­kła­du tak się przy­naj­mniej sądzi), któ­re w zwar­tej gru­pie orbi­tu­ją sobie Słoń­ce i cza­sa­mi spo­ty­ka­ją się z naszą pla­ne­tą!


    Wła­śnie teraz, przez naj­bliż­sze 2 tygo­dnie Tau­ry­dy mogą nie­źle namie­szać na ziem­skim nie­bie. Nie tyl­ko wywo­ła­ją wie­le pięk­nych zja­wisk zwa­nych boli­da­mi (taki­mi, jak ten na poniż­szym fil­mie, nawet w dzień!), ale mogą nawet przy odpo­wied­nim zbie­gu oko­licz­no­ści wywo­łać lokal­ną kata­stro­fę o ska­li prze­wyż­sza­ją­cej te z Hiro­szi­my, czy Naga­sa­ki razem wzię­tych! O co cho­dzi? Już tłu­ma­czę.

    Tau­ryd Połu­dnio­wy 2 listo­pa­da 2015 w Taj­lan­dii

    Czy­taj dalej!!  Post ID 2170

    Facebooktwittermailby feather
  • Poran­ny taniec pla­net z zakry­ciem Satur­na

    Ostat­ni pora­nek stycz­nia oraz dwa kolej­ne na począt­ku lute­go będą oka­zją do podzi­wia­nia fan­ta­stycz­ne­go ukła­du pla­net i Księ­ży­ca na nie­bie. Całość zwień­czy zakry­cie Satur­na przez tar­czę nasze­go sate­li­ty!

    31 stycz­nia nad ranem doj­dzie do pierw­szej z trzech wspo­mnia­nych koniunk­cji. Księ­życ znaj­dzie się dokład­nie pomię­dzy Wenus i Jowi­szem, będąc w fazie bar­dzo wąskie­go sier­pa. Po godzi­nie 6:00 na powo­li jaśnie­ją­cym nie­bie te 3 cia­ła nie­bie­skie będą pre­zen­to­wać się nie­sa­mo­wi­cie pięk­nie. Wystar­czy spoj­rzeć w kie­run­ku połu­dnio­wo-wschod­nim, dość nisko nad hory­zont, aby móc podzi­wiać to potrój­ne złą­cze­nie. Poniż­sza gra­fi­ka przed­sta­wia wspo­mnia­ny układ.

    Koniunk­cja Księ­ży­ca z Wenus i Jowi­szem 2019.01.31

    Czy­taj dalej!!  Post ID 2170

    Facebooktwittermailby feather
  • LEGO — Rakie­ta Saturn V — czy war­to?

    W 2017 roku LEGO wyda­ło fanow­ski” zestaw NASA Apol­lo Saturn V w ramach serii LEGO Ide­as — potęż­ny model rakie­ty, któ­ra wynio­sła ludzi na Księ­życ. Czy war­to wydać kil­ka­set zł na te kloc­ki?

    Nie skła­da­łem kloc­ków LEGO chy­ba od pod­sta­wów­ki 😉 Kie­dy jed­nak na ryn­ku poja­wił się zestaw NASA Apol­lo Saturn V, stwo­rzo­ny przez fanów w ramach serii LEGO Ide­as o nume­rze 21309, wie­dzia­łem, że prę­dzej czy póź­niej go kupię. Począt­ko­wo zestaw kosz­to­wał ponad 600 zł. Z cza­sem zaczął tanieć i uda­ło mi się go dostać za 425 zł w inter­ne­to­wej księ­gar­ni Boni​to​.pl w stycz­niu 2019. Jak na tak skom­pli­ko­wa­ny i duży set, cena jest świet­na, cho­ciaż kil­ka­set zło­tych to jed­nak spo­ry wyda­tek. Czy war­to wydać te parę stó­wek na kloc­ki? Dla fanów LEGO, jak i fanów astro­nau­ty­ki odpo­wiedź jest według mnie jed­na — war­to, i to bar­dzo! Ba! Myślę, że to rów­nież dobry pomysł dla laików w tej dzie­dzi­nie tech­ni­ki, któ­rzy chcie­li­by się cze­goś dowie­dzieć o pro­gra­mie Apol­lo 🙂

    Zestaw Saturn V wyko­na­ny jest w ska­li 1:100 i po zło­że­niu ma 1 metr wyso­ko­ści. Posia­da 1969 ele­men­tów. Mówi Wam coś ta licz­ba? To nie przy­pa­dek 🙂 W 1969 roku czło­wiek po raz pierw­szy sta­nął na Księ­ży­cu wła­śnie dzię­ki pro­gra­mo­wi Apol­lo i rakie­cie Saturn V. Pudeł­ko jest bar­dzo duże, a w środ­ku sze­lesz­czą set­ki kloc­ków. Opa­ko­wa­nie zosta­ło bar­dzo ład­nie zapro­jek­to­wa­ne i jest ono boga­te w szcze­gó­ły misji Apol­lo. Na tyl­nej stro­nie pudeł­ka roz­ry­so­wa­ny jest sche­mat funk­cjo­nal­ny poszcze­gól­nych modu­łów sys­te­mu — czy­li rakie­ty Saturn V oraz lądow­ni­ka księ­ży­co­we­go.

    Opa­ko­wa­nie zesta­wu NASA Apol­lo Saturn V
    Czy­taj dalej!!  Post ID 2170Facebooktwittermailby feather
  • Krwa­wy Księ­życ znów na pol­skim nie­bie!

    21 stycz­nia nad ranem doj­dzie do cał­ko­wi­te­go zaćmie­nia Księ­ży­ca. Z tere­nu Pol­ski zoba­czy­my więk­szość tego pięk­ne­go zja­wi­ska.

    Krwa­wym Księ­ży­cem nazy­wa­my cał­ko­wi­cie zaćmio­ny Srebr­ny Glob. Przy­bie­ra on wte­dy krwi­sto­czer­wo­ną bar­wę, ponie­waż docie­ra do nie­go tyl­ko świa­tło, któ­re prze­szło przez gęste war­stwy ziem­skiej atmos­fe­ry i zosta­ło nie­mal cał­ko­wi­cie odfil­tro­wa­ne z wyjąt­kiem wła­śnie czer­wo­nej czę­ści pasma widzial­ne­go.

    Do cał­ko­wi­te­go zaćmie­nia Księ­ży­ca docho­dzi w momen­cie, gdy w jed­nej linii usta­wią się odpo­wied­nio Słoń­ce, Zie­mia i Księ­życ. Jeśli nasz sate­li­ta znaj­dzie się w płasz­czyź­nie orbi­ty Zie­mi, wpa­da w cień, któ­ry rzu­ca nasza pla­ne­ta w prze­strze­ni kosmicz­nej. Nie dzie­je się tak zawsze, bo Księ­życ nie orbi­tu­je Zie­mi w tej­że płasz­czyź­nie, lecz jest do niej lek­ko nachy­lo­ny.

    Czy­taj dalej!!  Post ID 2170Facebooktwittermailby feather
  • Stycz­nio­wa noc spa­da­ją­cych gwiazd” — Kwa­dran­ty­dy 2019

    Każ­dy miło­śnik astro­no­mii zaczy­na rok od podzi­wia­nia jed­ne­go z naj­więk­szych rojów mete­orów — Kwa­dran­ty­dów. Dorów­nu­je on, a nawet może prze­bić słyn­ne sierp­nio­we Per­se­idy. Oto jakie warun­ki do obser­wa­cji będzie­my mie­li w 2019 roku.

    TRO­CHĘ TEO­RII

    Nale­ży wspo­mnieć, że roje mete­orów bio­rą swo­je pocho­dze­nie z pozo­sta­ło­ści, jakie na swo­jej dro­dze orbi­tal­nej zosta­wia­ją za sobą… no wła­śnie. Głów­nie są to kome­ty, któ­re z łatwo­ścią tra­cą two­rzą­cy je mate­riał na sku­tek sub­li­ma­cji lodu pod­czas zbli­ża­nia się do Słoń­ca. Kome­ty tra­cą wte­dy swo­ją inte­gral­ność, a czą­stecz­ki gru­zu”, jaki zosta­je za kome­ta­mi spa­la­ją się w ziem­skiej atmos­fe­rze, two­rząc zja­wi­sko mete­oru. To wszyst­ko oczy­wi­ście dzie­je się pod warun­kiem, że Zie­mia przez taki kosmicz­ny śmiet­nik prze­la­tu­je. Innym źró­dłem rojów mete­orów mogą być rów­nież bar­dziej zwar­te cia­ła nie­bie­skie takie, jak pla­ne­to­idy. Ze wzglę­du na róż­ne oddzia­ły­wa­nia mogą one tra­cić swój mate­riał i powo­do­wać podob­ny efekt nad naszy­mi gło­wa­mi.

    Kwa­dran­ty­dy swo­je pocho­dze­nie zawdzię­cza­ją wła­śnie pla­ne­to­idzie o ozna­cze­niu 2003 EH1. Na prze­ło­mie każ­dych lat nasza pla­ne­ta prze­cho­dzi przez stru­mień czą­stek pozo­sta­wio­nych przez to cia­ło nie­bie­skie. W oko­li­cach 34 stycz­nia Zie­mia wcho­dzi w wąskie cza­so­wo, gęst­sze obsza­ry tych chmur pyłu i mamy do czy­nie­nia z mak­si­mum aktyw­no­ści roju.

    Nazwa tego roju wzię­ła się od nie­ist­nie­ją­cej już kon­ste­la­cji Kwa­dran­tu Ścien­ne­go, któ­ry znaj­do­wał się w gra­ni­cach obec­ne­go obsza­ru gwiaz­do­zbio­rów Wola­rza oraz Smo­ka. Jest to bar­dzo bli­sko aste­ry­zmu, któ­ry każ­dy zna – Wiel­kie­go Wozu. Każ­dy rój mete­orów wybie­ga” z wąskie­go obsza­ru na nie­bie. Jest on zwa­ny radian­tem. Wła­śnie w Kwa­dran­cie Ścien­nym znaj­do­wał się radiant Kwa­dran­ty­dów, gdy kon­ste­la­cja jesz­cze ist­nia­ła. Radiant to złu­dze­nie, któ­re­go dozna­je­my, patrząc z per­spek­ty­wy pędzą­cej Zie­mi na wprost lecą­cych w nas czą­ste­czek. To tak, jak­by­śmy patrzy­li na śnież­ki pod­czas śnie­ży­cy, jadąc szyb­ko autem. Będą one wybie­gać ze środ­ka pola widze­nia i roz­bie­gać się na wszyst­kie stro­ny auta, zupeł­nie jak mete­ory po nie­bie.

    Czy­taj dalej!!  Post ID 2170Facebooktwittermailby feather