Uwaga! Obserwacje Słońca są niebezpieczne i mogą uszkodzić Twój wzrok! Nigdy nie patrz na Słońce bez użycia odpowiednich filtrów lub innych zabezpieczeń! Nie odpowiadam za nieprawidłowe i niewystarczające przygotowanie się do obserwacji Słońca.
Kolejny wpis dotyczący zbliżającego się zaćmienia Słońca 20 marca 2015 poświęcę na opis najważniejszych aspektów odnośnie fotografowania tego pięknego zjawiska.
Przede wszystkim zadbajmy o bezpieczeństwo naszego wzroku. Wszelkie próby fotografii Słońca powinny odbywać się z zastosowaniem odpowiednich filtrów, aby nie doszło do uszkodzenia lub utraty wzroku, ale także w celu zapobieżenia uszkodzeniom naszego sprzętu.
W poprzednim artykule opisałem kwestię filtrów w obserwacjach wizualnych naszej dziennej gwiazdy. Te same zasady można przenieść na sferę fotografii. To znaczy, że “tradycyjne” metody filtracji za pomocą płyty CD, filtra spawalniczego, czy dyskietki możemy spokojnie odłożyć do lamusa. Wspomniane i im podobne filtry dadzą nam raczej słabe efekty jakościowe. Obraz może być nieostry, rozmyty, podwójny, przebarwiony. Bardzo małym kosztem możemy sporządzić sobie świetny filtr, którego zastosowanie przyniesie nam bardzo dobre efekty w postaci pięknych zdjęć Słońca. Tak samo, jak w przypadku obserwacji wizualnych, posłużymy się filtrem pod nazwą folia Baadera ND5.0. Za kilka złotych kupimy wycinek, który wystarczy do zmontowania filtra na obiektyw aparatu.
Ważna uwaga! Jeśli zamierzamy fotografować za pomocą aparatu innego, niż lustrzanka, musimy zamontować filtr również na wlot wizjera do kadrowania (podglądu) fotografowanego obszaru. Robimy to nawet, jeśli wizjera nie używamy, bo posiłkujemy się np. wyświetlaczem LCD. To tak na wszelki wypadek. Obraz Słońca w wizjerze bez filtra również może zaszkodzić naszym oczom. W lustrzankach nie mamy tego problemu, bo obraz do wizjera wpada poprzez obiektyw, nie osobny wlot i wystarczy zamontować filtr tylko na obiektywie.
Kiedy już wyposażymy się w filtr Baadera, musimy go oprawić, aby nałożyć go na obiektyw. W przypadku aparatów kompaktowych, których obiektywy nie posiadają gwintu zewnętrznego na pierścienie redukcyjne czy filtry, możemy zbudować własną oprawkę w taki sam sposób, jak opisałem w poprzednim wpisie w części dotyczącej filtra na lornetkę. W przypadku lustrzanek, bardzo dobrą metodą jest zakup pierścienia redukcyjnego o zewnętrznej średnicy większej, niż średnica naszego obiektywu. Taki pierścień ma jeden gwint, który nakręcamy na obiektyw aparatu, a drugi gwint musi być na okręgu o średnicy większej o np. 20mm. Te 20mm będzie swego rodzaju bazą oprawki. Aby odbrać odpowiedni pierścień do obiektywu, musimy sprawdzić, jaką obiektyw ma średnicę. Często podana ona jest jako jedno z oznaczeń na obudowie, np. Φ58mm. Dobrze jest poradzić się w sklepie, w którym kupujemy, podając model obiektywu. Mając już odpowiedni pierścień, wkładamy w niego folię Baadera i mocujemy ją za pomocą np. taśmy dwustronnej, a na nią kładziemy identyczny jak metalowa baza pierścień wycięty z tektury i mocujemy w ten sam sposób. Dzięki temu prostemu zabiegowi mamy dobry filtr w metalowej obudowie. Oto, jak wygląda taki sprzęt wykonany przeze mnie opisaną metodą.



Kiedy mamy już za sobą budowę filtra, możemy przejść do sedna sprawy, czyli fotografowania Słońca. Możemy użyć do tego celu w zasadzie dowolnego aparatu, od prostych kompaktów, po zaawansowane lustrzanki. Wielkość obiektywu (ogniskowej) ma oczywiście kolosalny wpływ na efekt końcowy. Im dłuższa ogniskowa, tym większy obraz Słońca na zdjęciu. Realnie jednak nawet kompaktowe aparaty z obiektywami o ogniskowej kilkanaście milimetrów ukażą nam kształt zaćmionego Słońca. Z kolei górna granica ogniskowej zależy od modelu aparatu (przelicznika realnej ogniskowej), lecz nie będę wchodził w szczegóły. Trzeba po prostu nie przesadzić i przede wszystkim poeksperymentować kilka dni wcześniej, aby upewnić się, że Słońce zmieści nam się w kadrze. Posiadacze teleskopu z odpowiednim adapterem, mogą podłączyć lustrzankę bezpośrednio do niego (filtr nakładamy na tubus teleskopu). W wyborze sprzętu, pominąłbym aparaty w telefonach komórkowych bez zoomu optycznego, ponieważ dają one zbyt mały obraz Słońca. Jeśli jednak ktoś bardzo chce, może i takim aparatem zrobić zdjęcie zaćmienia, używając zoomu cyfrowego.
Kilka słów na temat ustawień aparatu. Zaczynamy od ustawienia parametrów ekspozycji. Musimy wyszukać je w opcjach naszego sprzętu samodzielnie. Niestety nie jestem w stanie opisać dokładnie tych czynności dla każdego modelu na rynku z oczywistych względów 🙂 Ogólnie rzecz biorąc, staramy się ustawić jak najwięcej z poniżej wymienionych opcji, o ile pozwala nam na to nasz sprzęt. Część z tych opcji może być niedostępna w kompaktach i aparat sam będzie dobierał ich nastawy.
- Przełączamy aparat na tryb manualny, jeśli to możliwe
- Ustawiamy przesłonę na minimalną wartość (na najwyższą wartość parametru F), jeśli to możliwe
- Ustawiamy czas ekspozycji na minimalny dostępny w opcjach
- Ustawiamy czułość ISO na wartość minimalną
- W przypadku korzystania ze statywu, wyłączamy stabilizację obrazu, jeśli to możliwe
- Nakładamy filtr na obiektyw (i wlot wizjera, jeśli istnieje) i mocujemy aparat najlepiej na statywie, w ostateczności trzymamy go w ręce i nakierowujemy na Słońce, aż pojawi się ono w polu widzenia. Możemy pozwolić naszemu aparatowi samemu ustawić ostrość lub dokonać tego samodzielnie.
Jeśli nie możemy zlokalizować Słońca, być może powyższe ustawienia są zbyt restrykcyjne. Zmniejszamy wartość przesłony lub zwiększamy czas naświetlania i szukamy Słońca w kadrze, aż do skutku. Robimy zdjęcie próbne i sprawdzamy, czy Słońce nie jest zbyt ciemne. Jeśli tak jest, ponownie zaczynamy od zmniejszenia wartości przysłony, a jeśli to nie pomaga, wydłużamy czas ekspozycji, aż do uzyskania zadowalającego nas efektu (czyli dostatecznie jasnego obrazu Słońca). Robimy to stopniowo co jeden minimalny dostępny krok. Wszystko zależy od tego, jaki mamy aparat i obiektyw. Wymienione przeze mnie początkowe ustawienia pozwalają bezpiecznie szukać takich nastaw, aby na matrycę aparatu nie wpadło za dużo światła i nie prześwietliło zdjęcia lub nawet nie uszkodziło matrycy.
Warto poeksperymentować kilka dni przed zaćmieniem i mieć już z góry przetestowany scenariusz i ustawienia sprzętu. Zaoszczędzi nam to sporo nerwów, gdy zaćmienie się już zacznie 🙂

