• Archiwum kategorii Zaćmienia
  • Częściowe zaćmienie Księżyca 7 sierpnia 2017

    7 sierpnia 2017 roku dojdzie do częściowego zaćmienia Księżyca, które będzie w większości czasu trwania widoczne z Polski. Będzie to dość płytkie zaćmienie, bo cień Ziemi obejmie naszego satelitę tylko w 25 procentach jego średnicy. Niemniej z łatwością będzie można dostrzec pociemnienie części tarczy Srebrnego Globu. Zapraszam na transmisję na żywo na YouTube! Szczegóły poniżej.

    Zjawisko rozpocznie się tzw. zaćmieniem półcieniowym o godzinie 17:50. Ta faza jest zazwyczaj niezauważalna dla niewprawnego oka i nie budzi żadnych emocji. Księżyc jest tylko minimalnie ciemniejszy. Gdybyśmy stali na jego powierzchni, obserwowalibyśmy częściowe zaćmienie Słońca. Nasza gwiazda, nawet jeśli tylko kawałkiem swojej tarczy, wciąż oświetla Srebrny Glob i dlatego tak ciężko zauważyć jakiekolwiek zmiany w jego oświetleniu, patrząc z Ziemi.

    O 19:23 rozpocznie się najbardziej interesująca nas faza zjawiska – zaćmienie częściowe. Wtedy to Księżyc zacznie zanużać się w pełnym cieniu naszej planety. Z miejsc w nim skąpanych, stojąc na powierzchni naszego satelity widzielibyśmy całkowite zaćmienie Słońca. Tam też jest pełny mrok, gdyż Ziemia zasłania kompletnie naszą gwiazdę i jedynym światłem dochodzącym mimo wszystko w te rejony Księżyca jest światło rozproszone w atmosferze ziemskiej. Zjawiska optyczne w niej zachodzące powodują, że tylko czerwona część spektrum jest w stanie przebić się przez grube warstwy atmosfery naszej planety i takie też kolory przybiera zaćmiona część Księżyca. Stąd też nazwa – krwawy Księżyc. Być może zobaczymy czerwoną barwę również podczas tego zaćmienia, a zależne jest to chociażby od stanu atmosfery ziemskiej i warunków atmosferycznych w miejscu obserwacji. Nie będzie to łatwe, gdyż większość Księżyca wciąż będzie jasno świecić, a zaćmienie będzie płytkie. Z pewnością jednak dostrzeżemy samo pociemnienie tarczy.

    Przebieg zaćmienia częściowego od godziny 20:00 będę transmitował na YouTube pod poniższym linkiem:

    Czytaj dalej!!  Post ID 1947

    Facebooktwittergoogle_plusmailby feather
  • Półcieniowe zaćmienie Księżyca 10-11 lutego 2017

    Jedno z najciekawszych (przewidywalnych) zjawisk astronomicznych 2017 roku wydarzy się w nocy z 10 na 11 lutego. Zobaczymy wtedy półcieniowe zaćmienie Księżyca. Nasz satelita dosłownie o włos muśnie cień Ziemi, stąd też zaćmienie to będzie dość dobrze widoczne dla obserwatorów.

    Kiedy i jak obserwować?

    Zaćmienie rozpocznie się o 23:34 10 lutego, a zakończy się o 3:53 11 lutego. Maksymalna faza zaćmienia nastąpi o 1:44 11 lutego. Wtedy to Księżyc będzie w 99% skąpany w półcieniu Ziemi.

    Z racji faktu, że półcień Ziemi jeść dość jasny, zjawisko będzie najlepiej widoczne w pobliżu fazy maksymalnej, czyli przed godziną 2:00. Wtedy to „górna” część Srebrnego Globu, patrząc z Ziemi, będzie wyraźnie ciemniejsza. Różnice w naświetleniu tarczy księżycowej może być nam ciężko dostrzec gołym okiem, dlatego warto użyć lornetki. Najlepszy efekt uzyskamy jednak robiąc zdjęcie Księżyca. Jeśli mamy obiektyw powiększający obraz wystarczająco dużo, by tarcza księżycowa była na zdjęciach sporym dyskiem, zobaczymy efektowne pociemnienie przy jego krawędzi. Oczywiście musimy tak dobrać czas ekspozycji, aby obraz Księżyca nie był prześwietlony lub całkowicie niedoświetlony. Można śmiało eksperymentować, czasu jest dużo 🙂

    Przebieg zaćmienia wyglądać będzie następująco (źródło: shadowandsubstance.com):

    Czytaj dalej!!  Post ID 1947

    Facebooktwittergoogle_plusmailby feather
  • Półcieniowe zaćmienie Księżyca i zakrycie Neptuna

    Połowa września przynosi nam kilka ciekawych zjawisk związanych z Księżycem. Srebrny Glob 15 dnia miesiąca zakryje najdalszą planetę Układu Słonecznego – Neptuna, a dzień później dojdzie do tzw. półcieniowego zaćmienia Księżyca. Oba zjawiska nie będą łatwo dostrzegalne, lecz mimo wszystko łatwo dostępne albo przez Internet lub przy użyciu sprzętu fotograficznego.

    Wieczorem 15 września nasz satelita znów zakryje Neptuna. Znów, bo w tym roku mogliśmy obserwować tożsame zjawisko pod koniec czerwca, co pokazałem Wam podczas transmisji na żywo w YouTube.

    Czytaj dalej!!  Post ID 1947

    Facebooktwittergoogle_plusmailby feather
  • Wyjście Ganimedesa z cienia Jowisza 28.06.2016 (+stream)

    Jowisz z układem 4 jego największych księżyców zwanych galileuszowymi jest bardzo ciekawym tematem obserwacji każdego miłośnika astronomii. Te ciała niebieskie nazywane są często minaturką Układu Słonecznego, ponieważ zachowanie się księżyców planety idealnie odzwierciedla mechanikę układu planetarnego. Praktycznie z godziny na godzinę położenie satelitów zmienia się na tyle, że można zauważyć różnicę. Czasami dochodzi również do specyficznych zjawisk w tym układzie takich, jak zakrycia księżyców przez tarczę Jowisza, przejścia księżyców przed tarczą planety, zaćmienia księżyców oraz wyjścia księżyców z cienia. Czytaj dalej!!  Post ID 1947

    Facebooktwittergoogle_plusmailby feather
  • Całkowite zaćmienie Słońca – 20.03.2015, Svalbard – wspomnienie

    W rocznicę jedynego w swoim rodzaju całkowitego zaćmienia Słońca, które miało miejsce pierwszego dnia wiosny (20 marca) 2015 roku na Svalbardzie (Spitsbergen), w krainie niedźwiedzi i zórz polarnych, postanowiłem opisać emocje, jakie towarzyszą temu zjawisku. Niezależnie od miejsca, w którym występuje, całkowite zaćmienie Słońca to fenomen natury, który zapada w pamięci na całe życie. Kto tego nie widział, nie będzie w stanie pojąć jego magii. Kto ma szansę zobaczyć to zjawisko – nie może przegapić tej okazji, bo to najpiękniejsza rzecz na świecie…


    Większość ludzi zna doskonale to uczucie. Jest ono niestety zazwyczaj związane z negatywnymi wydarzeniami w ich życiu. W zasadzie tylko osoby bardzo młode mogły nigdy tego uczucia nie doświadczyć. O czym mowa? O SZOKU. Szok to nagły stan, w którym wariują zmysły, a umysł przełącza się w taki dziwny tryb, który skutkuje kompletnym otępieniem i bezruchem lub nieprzewidywalnymi zachowaniami. Osoba będąca w szoku to osoba niekontrolująca siebie i często niepamiętająca tego, co się z nią wtedy działo.

    W ten sposób chciałem zacząć tekst o fenomenie natury, którym jest całkowite zaćmienie Słońca. Do oglądania tego zjawiska można być przygotowanym najlepiej na świecie. Można przeczytać setki książek, nauczyć się wszystkich technik fotografowania zaćmienia, można (ba!) nawet mieć już kilka takich zaćmień za sobą, ale nie pomoże to w opanowaniu emocji i kontrolowaniu ich w sobie przez tych kilka minut, gdy niebo zaczyna gasnąć… Jest to właśnie rodzaj szoku, lecz w 100% pozytywnego.

     

    Wyobraź sobie, że znalazłeś się w miejscu, w którym za godzinę nastąpi całkowite zaćmienie Słońca. Jest piękny, słoneczny dzień. Masz szczęście do pogody. Prognozy są dobre.

     

    Miejsce obserwacji

     

    Rozstawiasz aparat ze statywem. Nakładasz na obiektyw filtr słoneczny. To samo robisz z lornetką. Teraz “piłeczka” jest po stronie Księżyca.

     

    Sprzęt gotowy

     

    Zaczyna się. Nastąpił pierwszy kontakt, czyli wschodni brzeg tarczy Księżyca dotknął zachodniego brzegu tarczy słonecznej.

     

    Pierwszy kontakt

     

    Od teraz pozostała już tylko około godzina do fazy całkowitej. Księżyc leniwie wpełza przed tarczę Słońca. Jest to spowodowane tym, że jego ruch orbitalny objawia się na naszym niebie wolniejszym przesuwaniem się po nieboskłonie od wschodu do zachodu, niż Słońce i reszta gwiazd. Nasz satelita nie “nadąża” za nimi i kiedy one suną ku zachodowi równym (prawie) tempem, Księżyc zostaje w tyle i zachodzi przez to nieco później. Podczas tej godziny oczekiwania niewiele się dzieje. Trwa zaćmienie częściowe, jakich widziałeś co najmniej kilka w swoim życiu. Gdyby nikt ci nie powiedział o częściowym zaćmieniu, pewnie nawet byś go nie zauważył. Wcale nie jest ciemniej, jak próbują sobie/tobie wmówić niektórzy. No chyba, że ta częściowa faza zaczyna sięgać około 90% zasłoniętej średnicy Słońca.

     

    Tuż przed fazą całkowitą

     

    Wtedy zauważasz, że w istocie niebo zaczyna jakoś tak szarzeć. Kolory się spłaszczają. Nie tylko tam w górze, ale też wszędzie wokół. Przypomina to wieczorną szarówkę, która nastaje w środku dnia. Ewidentnie coś się dzieje. Jeśli jesteś w miejscu otoczonym przyrodą, zauważasz, że ptaki cichną, jakby szykowały się do snu. Kwiaty mogą nawet zwijać swoje kielichy. Żywe stworzenia myślą, że zbliża się noc. Robi to na tobie wielkie wrażenie i zaczyna ci się udzielać podniecenie wielu innych obserwatorów wokół, którzy odliczają ostatnie minuty przed drugim kontaktem (zetknięciem się wschodniego brzegu tarczy księżycowej z tożsamym brzegiem tarczy słonecznej), czyli fazą całkowitą.

     

    Tuż przed fazą całkowitą

     

    Zostało już tylko kilkanaście sekund. Gorączkowo zdejmujesz filtr słoneczny z aparatu, aby był gotowy na fotografowanie delikatnego światła otoczki “powierzchni” Słońca, zwanej koroną. Ciągle jeszcze zerkasz przez specjalne okulary na pozostałości Słońca na niebie, lecz po chwili zdejmujesz przyrząd z nosa i uderza cię to, co widzisz po stronie zachodniego horyzontu. Z tamtej strony wyraźnie nadciąga ciemność. Sinogranatowe niebo zdaje się jakby zalewać wszystko, w zastraszającym tempie pędząc na wschód. Jest jak tornado. Gdy spoglądasz na Słońce, twoim nieuzbrojonym już w żaden przyrząd oczom ukazuje się pierwszy najpiękniejszy widok na świecie tego dnia. Zza księżycowych gór i kraterów w stronę twojego wzroku wydostają się na wschodniej krawędzi tarczy naszego satelity ostatnie promyki fotosfery, czyli umownej powierzchni Słońca, której światło ogrzewa naszą planetę na co dzień. Są to tzw. Perły Baily’ego, bo rzeczywiście wyglądają jak drogocenne kamienie nanizane na okrągłą księżycową bransoletkę. Trwa to dosłownie sekundy i za chwilę ostatni błysk światła tworzy niezapomniany Pierścień z Diamentem. Gdy ten promyk jeszcze się żarzy jak diament, w pozostałej części krawędzi tarczy księżycowej zaczyna jaśnieć delikatna korona słoneczna tworząca pierścień. Dostajesz gęsiej skórki i w tym już momencie przestajesz rejestrować, co dzieje się z twoim ciałem. Odruchowo wyzwalasz migawkę w aparacie, mówisz do ludzi wokół i próbujesz zrozumieć to, co się dzieje, tak samo, jak cała reszta szczęśliwców tego dnia w tym miejscu.

     

    Pierścień z diamentem

     

    Zdajesz sobie sprawę, że w momencie, gdy diament gaśnie, na Słońce i Księżyc nachodzi tamta fala granatowego tornada. Tak, to był pędzący po Ziemi kilka tys. kilometrów na godzinę cień Księżyca, który właśnie przykrył szczelnie miejsce, w którym stoisz. Kilka sekund później staje się coś jeszcze bardziej niesamowitego. Gdy światło dnia uciekło już daleko na wschód i zrobiło się dostatecznie ciemno, wokół księżycowej tarczy ktoś namalował coś, co wryje się w twoją pamięć i zostanie tam do końca twojego życia. Setki gardeł krzyczą z zachwytu. Ty też. To korona słoneczna w pełnej okazałości. Delikatna zewnętrzna warstwa atmosfery słonecznej niedostępna na co dzień, bo tłamszona pręgierzem miliony razy jaśniejszej fotosfery, właśnie objawiła ci się na te kilka minut i jest tak piękna, że nie potrafisz oderwać od niej wzroku.

     

    Faza całkowita

    Faza całkowita

     

     

    Widzisz jaśniejsze gwiazdy i kilka planet. Nawet te, które są aktualnie blisko Słońca i po zmroku lub przed świtem ich nie widać właśnie z powodu tej bliskości. Robisz zdjęcia w oszalałym tempie. Zmieniasz czasy ekspozycji, aby chociaż jedno wyszło dobrze. Na pewno wyjdzie, lecz po wszystkim przekonasz się o jednym. Żadne zdjęcie żadnego fotografa na świecie nie oddało jeszcze nigdy tego, co widziały twoje oczy. Te szare, ołówkowe, płaskie kolory opalizujące czasami jak wypolerowany grafit i te subtelne smugi koronalnej plazmy o temperaturze milionów stopni, a delikatne tak, jakby były zrobione z “babiego lata”, wijące się daleko poza tarcze Słońca i Księżyca. Te różowawe języki wybuchów wodorowej plazmy, które sięgają już dużo bliżej od krawędzi tarczy, lecz są tak wielkie, że nasza Ziemia się nie może z nimi równać. Te wszystkie cuda widzisz na własne oczy i stoisz, patrzysz i nie wiesz co się dzieje. Uderza cię widok w skali makro. Patrzysz wokół siebie. Naokoło horyzont jest pomarańczowy. Wygląda tak, jakby wszędzie był zachód Słońca. To obszar, do którego nie sięga już cień Księżyca, a gdzie jest “tylko” zaćmienie częściowe. A ty jesteś tu i teraz, w punkcie, który doświadcza największego cudu natury nieożywionej i największego zbiegu kosmicznych okoliczności w dziejach. Bo to, że Słońce jest 400 razy dalej od nas, niż Księżyc, który jednak jest 400 razy mniejszy od Słońca i dzięki temu ich rozmiary na niebie są identyczne i pozwalają na idealnie dopasowane zaćmienia – to jest perełka koincydencji na kosmiczną skalę. Perełka, która nie trwała i nie będzie trwać wiecznie, bo Księżyc się od nas oddala i za kilka milionów lat nie będzie już potrafił zakryć Słońca w całości.

    Te wszystkie myśli krążą ci po głowie jak szalone, bo to wszystko wiesz z książek. A nawet jeśli nie, to głowę zaprzątają ci inne mniej lub bardziej przypadkowe myśli, których po prostu nie kontrolujesz. A może masz pustkę i tylko chłoniesz ten nieziemski widok? Bo jak inaczej masz zareagować na to “coś” na niebie? Potrafisz to nazwać? W miejscu, gdzie przed chwilą było Słońce, pojawił się wielki, czarny jak smoła dysk. Jest większy, niż Słońce i Księżyc z jakichś dziwnych względów, a przynajmniej tak ci się wydaje. Wygląda, jak jakiś tunel czasoprzestrzenny, który właśnie otworzył się na nieboskłonie. Wygląda, jak czarna dziura, która pochłania te delikatne smugi wokół. Zamykasz oczy, odwracasz wzrok, chowasz twarz w dłonie, by za chwilę znów spojrzeć w niebo. Robisz to tak samo, jak na filmie 3D, gdy zdejmujesz okulary, żeby zobaczyć, jak wygląda obraz bez nich. Robisz to po to, żeby na nowo się zachwycić. I dałbyś każde pieniądze, jakie masz, temu, kto potrafiłby ogarnąć w umyśle ten widok, ten klimat, ten zachwyt.

     

    Wszystko to trwa pojedyncze chwile. Twoje zaćmienie ma długość 2.5 minuty i cieszysz się, że nie jest to kilka sekund w najgorszym wypadku, lecz żałujesz, że nie jest to ponad 7 minut w najlepszym. I kiedy zaczynasz się zastanawiać ile to już trwa, od zachodu, skąd przyszła fala cienia jeszcze niedawno temu, zbliża się jasna łuna. To smutny widok, bo wiesz, że magia za chwilę się skończy. Wracasz wzrokiem do głównych aktorów dzisiejszego dnia i w tym momencie błyska kolejny Diament, tworząc z resztkami widocznej korony drugi już pierścień.

    Pierścień z diamentem

     

    Znów Perły Baily’ego. Wszystko w odwrotnej kolejności. Jeszcze kilka sekund trwa niesprawiedliwa walka fotosfery z koroną słoneczną. Ciągle widzisz tę delikatną poświatę po wschodniej stronie Księżyca, lecz blask z przeciwległej krawędzi szybko zaślepia cały widok. Wraca jasność.

     

    Pierścień z diamentem

     

    Słońce ciągle ledwo oświetla wszystko wokół. Wygląda to tak, jakby zamiast naszej gwiazdy na niebie ktoś włączył za słabą żarówkę. Kolory są blade. Krajobraz jest płaski. Czujesz się, jak wstawiony w dwuwymiarowy obraz. Jest to tak niesamowite, że dopiszesz to do listy cudów, jakie tego dnia zobaczyłeś. Kolejnych kilka chwil przywraca stan normalności.

     

     

    Stoisz jednocześnie zachwycony i smutny, że to już koniec. Uświadomiłeś sobie, że pamiętasz wszystko i niewiele zarazem. Chciałbyś to powtórzyć albo mieć to na dłużej. Ten widok zostanie w twojej pamięci na zawsze, lecz będzie to tylko wspomnienie. Zdjęcia będą tylko zdjęciami. Nic z tych rzeczy nie odtworzy tego, czego właśnie byłeś świadkiem. To hipnotyczne, mistyczne zjawisko uzależniło cię właśnie kompletnie i nie odpuścisz, gdy będziesz miał kolejna możliwość zobaczenia całkowitego zaćmienia Słońca.

     

    Niezapomniane chwile

    Facebooktwittergoogle_plusmailby feather