Mak­si­mum roju Per­se­idów

Jak co roku sier­pień wie­lu oso­bom koja­rzy się z nocą spa­da­ją­cych gwiazd”. Ści­ślej rzecz bio­rąc mamy do czy­nie­nia z mak­si­mum aktyw­no­ści roju mete­orów o nazwie Per­se­idy. Co to są mete­ory? Jak dużo będzie ich widać? Kie­dy i jak obser­wo­wać? Poni­żej wszyst­kie potrzeb­ne infor­ma­cje.

Czym są Per­se­idy?

Jest to jeden z wie­lu tzw. rojów mete­orów. Roje te to pozo­sta­ło­ści po kome­tach i aste­ro­idach, któ­rych orbi­ty prze­ci­na Zie­mia w swo­im rocz­nym ruchu. Per­se­idy to odłam­ki skal­ne i lodo­we z kome­ty 109P/Swift-Tut­tle. Nasza pla­ne­ta prze­ci­na ten stru­mień mate­rii w okre­sie od lip­ca do sierp­nia a w jego naj­gęst­sze obsza­ry wpa­da­mu w nocy z 12 na 13 sierp­nia. Wte­dy to wła­śnie mówi­my o nocy spa­da­ją­cych gwiazd, ponie­waż na nie­bie poja­wia się naj­wię­cej mete­orów. Bar­dzo dobrze poję­cie roju mete­orów przed­sta­wia poniż­sza symu­la­cja.

https://​www​.mete​or​sho​wers​.org/

Per­se­idy. Źr.: NBC News

Dla­cze­go taka nazwa?

Każ­dy rój mete­orów swo­ją nazwę bie­rze od gwiaz­do­zbio­ru, z któ­re­go wyda­ją się wyła­niać” smu­gi świetl­ne. W ogól­nym poję­ciu wszyst­kie dro­bin­ki zwa­ne mete­oro­ida­mi lecą rów­no­le­gle do sie­bie, lecz gdy Zie­mia w nie wla­tu­je, mamy wra­że­nie, jak­by mete­ory wyla­ty­wa­ły z jed­ne­go punk­tu. Może­my sobie ana­lo­gicz­nie wyobra­zić sytu­ację jaz­dy autem pod­czas śnie­ży­cy. Śnie­żyn­ki lecą razem, rów­no­le­gle do sie­bie, lecz z per­spek­ty­wy pędzą­ce­go samo­cho­du wyda­je nam się, że wyla­tu­ją ze środ­ka pola widze­nia. W przy­pad­ku roju mete­orów obszar, z któ­re­go poja­wia­ją się mete­ory to tzw. radiant. Per­se­idy swój radiant mają w gwiaz­do­zbio­rze Per­se­usza.

Co wła­ści­wie obser­wu­je­my?

Mete­or, czy­li spa­da­ją­ca gwiaz­da” widocz­ny jest na nie­bie jako nagle poja­wia­ją­ca się i szyb­ko prze­miesz­cza­ją­ca po sfe­rze smu­ga. Trwa ona od ułam­ka sekun­dy do kil­ku sekund. Kie­dy widzi­my to zja­wi­sko, wyso­ko, bo ponad 100 km nad powierzch­nią Zie­mi w atmos­fe­rę wpa­da odła­mek o roz­mia­rze od kil­ku mm do kil­ku­dzie­się­ciu cm. W przy­pad­ku Per­se­idów pędzi on z pręd­ko­ścią 59 km/​s. Przy tak dużej war­to­ści, czą­stecz­ki powie­trza są dla dro­bin­ki mate­rii jak ścia­na. Na czo­le dro­bin­ki wytwa­rza się roz­grza­na, zjo­ni­zo­wa­na do pla­zmy war­stwa powie­trza, a odła­mek roz­grze­wa się i roz­pa­da. My widzi­my to jako świetl­ny spek­takl, któ­ry nie­rzad­ko pozo­sta­wia w miej­scu prze­lo­tu sza­rą smu­gę dymu.

Kie­dy obser­wo­wać?

Per­se­idy to rój bar­dzo sze­ro­ki. Mete­ory z tej gru­py może­my zoba­czyć już w poło­wie lip­ca i są one aktyw­ne do ok. 20 sierp­nia. Więk­szość zain­te­re­so­wa­nych desz­czem spa­da­ją­cych gwiazd” przy­cią­ga jed­nak data z 12 na 13 sierp­nia. Wte­dy to licz­ba mete­orów się­ga nawet 120 zja­wisk w cią­gu godzi­ny. Po uwzględ­nie­niu kil­ku czyn­ni­ków real­nie może­my zoba­czyć kil­ka­dzie­siąt mete­orów w cią­gu 60 minut. Naj­le­piej Per­se­idów szu­kać w dru­giej poło­wie nocy, gdy radiant jest wyso­ko na nie­bie, choć wie­czo­rem 12 sierp­nia oczy­wi­ście wciąż mamy szan­sę na zaob­ser­wo­wa­nie wie­lu zja­wisk.

Skąd, jak i gdzie patrzeć?

Przede wszyst­kim zrób wszyst­ko, aby wyje­chać z mia­sta pod ciem­ne nie­bo. Dzię­ki temu zwięk­szysz ilość widzia­nych zja­wisk kilku‑, a nawet kil­ku­dzie­się­cio­krot­nie. Naj­lep­sze miej­sca do obser­wa­cji to takie, gdzie w pobli­żu nie ma żad­nych domów ani latar­ni. Naj­bliż­sze mia­sta i wsie powin­ny być kil­ka­na­ście lub kil­ka­dzie­siąt km od wybra­nej loka­li­za­cji.

Co do spo­so­bu obser­wa­cji, to przede wszyst­kim nie uży­wa­my żad­nych przy­rzą­dów optycz­nych. Lor­net­ki, lune­ty, tele­sko­py może­my spo­koj­nie scho­wać w fute­ra­łach. Za przy­rząd do obser­wa­cji posłu­żą nam nasze oczy. Wypo­sa­ża­my się w koc, kari­ma­tę, a naj­le­piej leżak usta­wial­ny do pozy­cji pół­le­żą­cej i kie­ru­je­my twarz w stro­nę pół­noc­ne­go wscho­du lub wscho­du. War­to mieć ze sobą cie­płe ubra­nia. Dłu­gie leże­nie bez ruchu potra­fi być wyzwa­niem nawet w teo­re­tycz­nie cie­płą noc. Przy­zwy­cza­ja­my wzrok do ciem­no­ści. Po pół godzi­nie powin­ni­śmy już być goto­wi do obser­wa­cji. Nie uży­waj tele­fo­nu, gdyż świe­cą­cy ekran niwe­czy adap­ta­cję oka do ciem­no­ści i znów musisz je przy­zwy­cza­jać do mro­ku. Uży­waj czer­wo­ne­go świa­teł­ka do oświe­tla­nia sobie oko­li­cy i potrzeb­nych przed­mio­tów. Czer­wo­ny kolor nie zabu­rza adap­ta­cji oka do ciem­no­ści.

Wie­czo­rem patrzy­my skie­ro­wa­ni w stro­nę pół­noc­ne­go wscho­du, a w dru­giej poło­wie nocy w stro­nę wschodu/​południa. Tam znaj­du­je się Per­se­usz, gdzie Per­se­idy mają swój radiant. Nie patrz bez­po­śred­nio w miej­sce, skąd nad­la­tu­ją pierw­sze zaob­ser­wo­wa­ne przez Cie­bie mete­ory. Patrz moż­li­wie wyso­ko, omia­taj wzro­kiem jak naj­więk­szą częśc nie­ba. Mete­ory będą poja­wiać się wszę­dzie. Zauwa­żysz, gdzie jest ich naj­wię­cej. Wybierz sobie naj­lep­szy obszar nie­ba do obser­wa­cji na pod­sta­wie pierw­szych zare­je­stro­wa­nych zja­wisk.

Facebooktwittermailby feather