• Archiwum kategorii Zaćmienia
  • Sval­bard 2015 — wypra­wa na cał­ko­wi­te zaćmie­nie Słoń­ca — dzień 1

    Wysłany dnia: przez Mariusz Grabowski

    Tak jak obie­ca­łem, zaczy­nam rela­cję z wypra­wy na cał­ko­wi­te zaćmie­nie Słoń­ca 20 mar­ca 2015 do kra­iny niedź­wie­dzi polar­nych — Sval­bar­du 🙂 Nie­ste­ty wczo­raj­sza zorza polar­na mnie omi­nę­ła, nie było kie­dy wyje­chać za Kra­ków ze wzglę­du na przed­wy­jaz­do­we zaku­py, ale dzię­ki Waszym zdję­ciom na Face­bo­oku mogłem nacie­szyć oko tym pięk­nym wido­kiem 🙂 szcze­rze — siła tej zorzy była nie­sa­mo­wi­ta i chy­ba nie­pręd­ko się powtó­rzy! Wra­ca­jąc do wypra­wy, podróż z Kra­ko­wa przez Oslo minę­ła bez więk­szych kom­pli­ka­cji. Moż­na jed­nak doznać nie­złe­go szo­ku, wycho­dząc tu z ter­mi­na­la pro­sto w ciem­ność, wichu­rę i kil­ku­na­sto­stop­nio­wy mróz. Na razie czu­ję się, jak na koń­cu świa­ta, któ­ry zamie­rzam tro­chę oswo­ić jutro przy zwie­dza­niu mia­sta Lon­gy­ear­by­en. Na szczę­ście już zauwa­ży­łem, że jest tu spo­ro takich astro-świ­rów, jak ja, więc powi­nie­nem się nie­dłu­go poczuć jak w domu 😉 Pogo­da nie­ste­ty na razie pochmur­na, ale wie­rzę moc­no, że aktu­al­ne pro­gno­zy kil­ku dużych por­ta­li pogo­do­wych się spraw­dzą i w pią­tek będzie na co popa­trzeć. Pozdra­wiam Was ser­decz­nie i jesz­cze raz dzię­ku­ję za zdję­cia zorzy, są nie­sa­mo­wi­te! 🙂

    Svalbard 2015- day 1_aSvalbard 2015 - day 1_b

    Facebooktwittermailby feather
  • Zaćmie­nie Słoń­ca 20 mar­ca 2015 — foto­gra­fo­wa­nie

    Wysłany dnia: przez Mariusz Grabowski

    Uwa­ga! Obser­wa­cje Słoń­ca są nie­bez­piecz­ne i mogą uszko­dzić Twój wzrok! Nigdy nie patrz na Słoń­ce bez uży­cia odpo­wied­nich fil­trów lub innych zabez­pie­czeń! Nie odpo­wia­dam za nie­pra­wi­dło­we i nie­wy­star­cza­ją­ce przy­go­to­wa­nie się do obser­wa­cji Słoń­ca.

    Kolej­ny wpis doty­czą­cy zbli­ża­ją­ce­go się zaćmie­nia Słoń­ca 20 mar­ca 2015 poświę­cę na opis naj­waż­niej­szych aspek­tów odno­śnie foto­gra­fo­wa­nia tego pięk­ne­go zja­wi­ska.

    Przede wszyst­kim zadbaj­my o bez­pie­czeń­stwo nasze­go wzro­ku. Wszel­kie pró­by foto­gra­fii Słoń­ca powin­ny odby­wać się z zasto­so­wa­niem odpo­wied­nich fil­trów, aby nie doszło do uszko­dze­nia lub utra­ty wzro­ku, ale tak­że w celu zapo­bie­że­nia uszko­dze­niom nasze­go sprzę­tu.

    W poprzed­nim arty­ku­le opi­sa­łem kwe­stię fil­trów w obser­wa­cjach wizu­al­nych naszej dzien­nej gwiaz­dy. Te same zasa­dy moż­na prze­nieść na sfe­rę foto­gra­fii. To zna­czy, że tra­dy­cyj­ne” meto­dy fil­tra­cji za pomo­cą pły­ty CD, fil­tra spa­wal­ni­cze­go, czy dys­kiet­ki może­my spo­koj­nie odło­żyć do lamu­sa. Wspo­mnia­ne i im podob­ne fil­try dadzą nam raczej sła­be efek­ty jako­ścio­we. Obraz może być nie­ostry, roz­my­ty, podwój­ny, prze­bar­wio­ny. Bar­dzo małym kosz­tem może­my spo­rzą­dzić sobie świet­ny filtr, któ­re­go zasto­so­wa­nie przy­nie­sie nam bar­dzo dobre efek­ty w posta­ci pięk­nych zdjęć Słoń­ca. Tak samo, jak w przy­pad­ku obser­wa­cji wizu­al­nych, posłu­ży­my się fil­trem pod nazwą folia Baade­ra ND5.0. Za kil­ka zło­tych kupi­my wyci­nek, któ­ry wystar­czy do zmon­to­wa­nia fil­tra na obiek­tyw apa­ra­tu.

    Waż­na uwa­ga! Jeśli zamie­rza­my foto­gra­fo­wać za pomo­cą apa­ra­tu inne­go, niż lustrzan­ka, musi­my zamon­to­wać filtr rów­nież na wlot wizje­ra do kadro­wa­nia (pod­glą­du) foto­gra­fo­wa­ne­go obsza­ru. Robi­my to nawet, jeśli wizje­ra nie uży­wa­my, bo posił­ku­je­my się np. wyświe­tla­czem LCD. To tak na wszel­ki wypa­dek. Obraz Słoń­ca w wizje­rze bez fil­tra rów­nież może zaszko­dzić naszym oczom. W lustrzan­kach nie mamy tego pro­ble­mu, bo obraz do wizje­ra wpa­da poprzez obiek­tyw, nie osob­ny wlot i wystar­czy zamon­to­wać filtr tyl­ko na obiek­ty­wie.

    Kie­dy już wypo­sa­ży­my się w filtr Baade­ra, musi­my go opra­wić, aby nało­żyć go na obiek­tyw. W przy­pad­ku apa­ra­tów kom­pak­to­wych, któ­rych obiek­ty­wy nie posia­da­ją gwin­tu zewnętrz­ne­go na pier­ście­nie reduk­cyj­ne czy fil­try, może­my zbu­do­wać wła­sną opraw­kę w taki sam spo­sób, jak opi­sa­łem w poprzed­nim wpi­sie w czę­ści doty­czą­cej fil­tra na lor­net­kę. W przy­pad­ku lustrza­nek, bar­dzo dobrą meto­dą jest zakup pier­ście­nia reduk­cyj­ne­go o zewnętrz­nej śred­ni­cy więk­szej, niż śred­ni­ca nasze­go obiek­ty­wu. Taki pier­ścień ma jeden gwint, któ­ry nakrę­ca­my na obiek­tyw apa­ra­tu, a dru­gi gwint musi być na okrę­gu o śred­ni­cy więk­szej o np. 20mm. Te 20mm będzie swe­go rodza­ju bazą opraw­ki. Aby odbrać odpo­wied­ni pier­ścień do obiek­ty­wu, musi­my spraw­dzić, jaką obiek­tyw ma śred­ni­cę. Czę­sto poda­na ona jest jako jed­no z ozna­czeń na obu­do­wie, np. Φ58mm. Dobrze jest pora­dzić się w skle­pie, w któ­rym kupu­je­my, poda­jąc model obiek­ty­wu. Mając już odpo­wied­ni pier­ścień, wkła­da­my w nie­go folię Baade­ra i mocu­je­my ją za pomo­cą np. taśmy dwu­stron­nej, a na nią kła­dzie­my iden­tycz­ny jak meta­lo­wa baza pier­ścień wycię­ty z tek­tu­ry i mocu­je­my w ten sam spo­sób. Dzię­ki temu pro­ste­mu zabie­go­wi mamy dobry filtr w meta­lo­wej obu­do­wie. Oto, jak wyglą­da taki sprzęt wyko­na­ny prze­ze mnie opi­sa­ną meto­dą.

    fotofiltr_01
    Pier­ścień z fil­trem — widok od stro­ny pada­nia świa­tła sło­necz­ne­go

     
    fotofiltr_02
    Pier­ścień z fil­trem — widok od spodu (od stro­ny obiek­ty­wu)

     
    fotofiltr_03
    Pier­ścień z fil­trem nakrę­co­ny na obiek­tyw

    Kie­dy mamy już za sobą budo­wę fil­tra, może­my przejść do sed­na spra­wy, czy­li foto­gra­fo­wa­nia Słoń­ca. Może­my użyć do tego celu w zasa­dzie dowol­ne­go apa­ra­tu, od pro­stych kom­pak­tów, po zaawan­so­wa­ne lustrzan­ki. Wiel­kość obiek­ty­wu (ogni­sko­wej) ma oczy­wi­ście kolo­sal­ny wpływ na efekt koń­co­wy. Im dłuż­sza ogni­sko­wa, tym więk­szy obraz Słoń­ca na zdję­ciu. Real­nie jed­nak nawet kom­pak­to­we apa­ra­ty z obiek­ty­wa­mi o ogni­sko­wej kil­ka­na­ście mili­me­trów uka­żą nam kształt zaćmio­ne­go Słoń­ca. Z kolei gór­na gra­ni­ca ogni­sko­wej zale­ży od mode­lu apa­ra­tu (prze­licz­ni­ka real­nej ogni­sko­wej), lecz nie będę wcho­dził w szcze­gó­ły. Trze­ba po pro­stu nie prze­sa­dzić i przede wszyst­kim poeks­pe­ry­men­to­wać kil­ka dni wcze­śniej, aby upew­nić się, że Słoń­ce zmie­ści nam się w kadrze. Posia­da­cze tele­sko­pu z odpo­wied­nim adap­te­rem, mogą pod­łą­czyć lustrzan­kę bez­po­śred­nio do nie­go (filtr nakła­da­my na tubus tele­sko­pu). W wybo­rze sprzę­tu, pomi­nął­bym apa­ra­ty w tele­fo­nach komór­ko­wych bez zoo­mu optycz­ne­go, ponie­waż dają one zbyt mały obraz Słoń­ca. Jeśli jed­nak ktoś bar­dzo chce, może i takim apa­ra­tem zro­bić zdję­cie zaćmie­nia, uży­wa­jąc zoo­mu cyfro­we­go.

    Kil­ka słów na temat usta­wień apa­ra­tu. Zaczy­na­my od usta­wie­nia para­me­trów eks­po­zy­cji. Musi­my wyszu­kać je w opcjach nasze­go sprzę­tu samo­dziel­nie. Nie­ste­ty nie jestem w sta­nie opi­sać dokład­nie tych czyn­no­ści dla każ­de­go mode­lu na ryn­ku z oczy­wi­stych wzglę­dów 🙂 Ogól­nie rzecz bio­rąc, sta­ra­my się usta­wić jak naj­wię­cej z poni­żej wymie­nio­nych opcji, o ile pozwa­la nam na to nasz sprzęt. Część z tych opcji może być nie­do­stęp­na w kom­pak­tach i apa­rat sam będzie dobie­rał ich nasta­wy.

    - Prze­łą­cza­my apa­rat na tryb manu­al­ny, jeśli to moż­li­we

    - Usta­wia­my prze­sło­nę na mini­mal­ną war­tość (na naj­wyż­szą war­tość para­me­tru F), jeśli to moż­li­we

    - Usta­wia­my czas eks­po­zy­cji na mini­mal­ny dostęp­ny w opcjach

    - Usta­wia­my czu­łość ISO na war­tość mini­mal­ną

    - W przy­pad­ku korzy­sta­nia ze sta­ty­wu, wyłą­cza­my sta­bi­li­za­cję obra­zu, jeśli to moż­li­we

    - Nakła­da­my filtr na obiek­tyw (i wlot wizje­ra, jeśli ist­nie­je) i mocu­je­my apa­rat naj­le­piej na sta­ty­wie, w osta­tecz­no­ści trzy­ma­my go w ręce i nakie­ro­wu­je­my na Słoń­ce, aż poja­wi się ono w polu widze­nia. Może­my pozwo­lić nasze­mu apa­ra­to­wi same­mu usta­wić ostrość lub doko­nać tego samo­dziel­nie.

    Jeśli nie może­my zlo­ka­li­zo­wać Słoń­ca, być może powyż­sze usta­wie­nia są zbyt restryk­cyj­ne. Zmniej­sza­my war­tość prze­sło­ny lub zwięk­sza­my czas naświe­tla­nia i szu­ka­my Słoń­ca w kadrze, aż do skut­ku. Robi­my zdję­cie prób­ne i spraw­dza­my, czy Słoń­ce nie jest zbyt ciem­ne. Jeśli tak jest, ponow­nie zaczy­na­my od zmniej­sze­nia war­to­ści przy­sło­ny, a jeśli to nie poma­ga, wydłu­ża­my czas eks­po­zy­cji, aż do uzy­ska­nia zado­wa­la­ją­ce­go nas efek­tu (czy­li dosta­tecz­nie jasne­go obra­zu Słoń­ca). Robi­my to stop­nio­wo co jeden mini­mal­ny dostęp­ny krok. Wszyst­ko zale­ży od tego, jaki mamy apa­rat i obiek­tyw. Wymie­nio­ne prze­ze mnie począt­ko­we usta­wie­nia pozwa­la­ją bez­piecz­nie szu­kać takich nastaw, aby na matry­cę apa­ra­tu nie wpa­dło za dużo świa­tła i nie prze­świe­tli­ło zdję­cia lub nawet nie uszko­dzi­ło matry­cy.

    War­to poeks­pe­ry­men­to­wać kil­ka dni przed zaćmie­niem i mieć już z góry prze­te­sto­wa­ny sce­na­riusz i usta­wie­nia sprzę­tu. Zaosz­czę­dzi nam to spo­ro ner­wów, gdy zaćmie­nie się już zacznie 🙂

    Facebooktwittermailby feather
  • Zaćmie­nie Słoń­ca 20 mar­ca 2015 — meto­dy obser­wa­cji

    Wysłany dnia: przez Mariusz Grabowski

    Uwa­ga! Obser­wa­cje Słoń­ca są nie­bez­piecz­ne i mogą uszko­dzić Twój wzrok! Nigdy nie patrz na Słoń­ce bez uży­cia odpo­wied­nich fil­trów lub innych zabez­pie­czeń! Nie odpo­wia­dam za nie­pra­wi­dło­we i nie­wy­star­cza­ją­ce przy­go­to­wa­nie się do obser­wa­cji Słoń­ca.

    Dziś zaj­mie­my się tema­tem obser­wa­cji wizu­al­nych zaćmie­nia Słoń­ca. Nasza dzien­na gwiaz­da jest obiek­tem tak jasnym, że bez zasto­so­wa­nia odpo­wied­nich fil­trów lub metod nie jeste­śmy w sta­nie zoba­czyć jej tar­czy. W zasa­dzie kate­go­rycz­nie nie powin­ni­śmy nawet tego pró­bo­wać, bo gro­zi nam poważ­ne uszko­dze­nie wzro­ku z jego utra­tą włącz­nie!
    Jak zatem przy­go­to­wać się do oglą­da­nia zaćmie­nia Słoń­ca w bez­piecz­ny spo­sób? Może­my wybrać jed­ną z kil­ku metod w zależ­no­ści od nasze­go budże­tu, moż­li­wo­ści manu­al­nych, czy posia­da­ne­go sprzę­tu.

    1. Fil­try

    Popu­lar­ne meto­dy – pły­ta CD, szkło spa­wal­ni­cze, przy­dy­mio­ne szkło, dys­kiet­ka i inne pro­wi­zo­rycz­ne spo­so­by przy­ciem­nie­nia obra­zu Słoń­ca na pew­no nie są dobrym pomy­słem. Po pierw­sze mogą one prze­pusz­czać pro­mie­nio­wa­nie nie­ko­rzyst­nie wpły­wa­ją­ce na nasz wzrok (UV, pod­czer­wień). Po dru­gie bar­dzo psu­ją one jakość obra­zu. Może­my spró­bo­wać użyć folii myla­ro­wej. Taka folia jest czę­sto uży­wa­na w kocach ter­micz­nych, jakie mamy w aptecz­kach samo­cho­do­wych.
    War­to jed­nak wybrać się w mia­rę moż­li­wo­ści do sta­cjo­nar­ne­go lub poszu­kać inter­ne­to­we­go skle­pu foto­gra­ficz­ne­go lub astro­no­micz­ne­go i zaku­pić skra­wek folii – fil­tra sło­necz­ne­go. Jest to tzw. folia Baade­ra i ma ozna­cze­nie ND5.0. Nie kupuj­my takiej folii w wer­sji niż­szej (np. ND3.8), ponie­waż prze­pusz­cza ona zbyt dużo świa­tła dla naszych zasto­so­wań. Koszt takie­go fil­tra jest nie­wiel­ki, a jakość obra­zu bar­dzo dobra. Za kwa­drat o boku 10cm zapła­ci­my kil­ka zł. Z zaku­pio­ne­go skraw­ka folii może­my wyciąć frag­men­ty, któ­re następ­nie moż­na zamon­to­wać w opraw­ce tek­tu­ro­wej i zro­bić sobie oku­la­ry lub nasad­kę na lor­net­kę lub tele­skop. Jest jeden wspól­ny zestaw reguł nie­za­leż­ny od zasto­so­wa­nia – uni­ka­my doty­ka­nia folii pal­ca­mi na obsza­rze, któ­ry będzie prze­pusz­czał świa­tło (moż­na użyć baweł­nia­nych ręka­wi­czek lub łapać folię na brze­gach, któ­re i tak znaj­dą się pod opraw­ką), nie nacią­ga­my folii na siłę by była ide­al­nie pła­ska (może/​musi być lek­ko pofał­do­wa­na i nie pogor­szy to jako­ści obra­zu), ale przede wszyst­kim tak dobie­ra­my opraw­ki tekturowe/​papierowe, aby były odpo­wied­nio gru­be i nie­prze­pusz­cza­ją­ce świa­tła oraz żeby folia cho­wa­ła się pod nimi z odpo­wied­nim mar­gi­ne­sem. Uni­ka­my wte­dy ryzy­ka, że folia nie zacho­dzi na opraw­kę do koń­ca i błysk świa­tła może przejść do nasze­go oka obok folii i uszko­dzić nasz wzrok.

    I jesz­cze jed­na bar­dzo waż­na rzecz – jeśli wyko­nu­je­my filtr na sprzęt optycz­ny, to nakła­da­my go na obiektyw(-y)/wlot tubu­su, to zna­czy od stro­ny, w któ­rą wpa­da świa­tło. Nigdy nie nakła­daj­my żad­nych fil­trów na oku­lar (czy­li od stro­ny, od któ­rej patrzy­my), gdyż tam świa­tło jest już sku­pio­ne i bar­dzo gorą­ce. Filtr może się prze­pa­lić i spo­wo­do­wać kata­stro­fal­ne skut­ki na naszym wzro­ku.

    Oto przy­kła­do­we zdję­cia takich fil­trów, któ­re zna­la­złem w Inter­ne­cie. Wyko­na­łem podob­ne fil­try samo­dziel­nie, zaję­ło mi to oko­ło pół godzi­ny – do godzi­ny. Szcze­gó­ło­we instruk­cje może­my łatwo zna­leźć poprzez Google lub Youtu­be pod hasłem Jak zro­bić filtr sło­necz­ny”.

    Ogól­na zasa­da – wyci­na­my wię­cej folii, aby był mar­gi­nes i aby cho­wa­ła się pomię­dzy dwo­ma war­stwa­mi opraw­ki, któ­ra w tym przy­pad­ku ma kształt pier­ście­nia o war­stwach dol­nej i gór­nej (źr. gra­fi­ki: tele​sko​py​.pl)

    Przy­kła­do­we oku­la­ry, któ­re może­my wyko­nać samo­dziel­nie z tek­tu­ry i fil­tra Baade­ra ND5.0 (źr. gra­fi­ki: nimax​-img​.de)

    Przy­kła­do­wy filtr na obiek­tyw lor­net­ki, lune­ty lub na tubus tele­sko­pu. Oprócz opraw­ki z folią Baade­ra, posia­da rów­nież pro­sto­pa­dłą część, któ­rą może­my sta­bil­nie nasu­nąć na sprzęt optycz­ny. Wymia­ry trze­ba dobrać tak, aby nie było nie­bez­pie­czeń­stwa zsu­nię­cia się opraw­ki. (źr. gra­fi­ki: tiny​pic​.com)

    A tak wyglą­da filtr nało­żo­ny na obiek­ty­wy lor­net­ki (źr. gra­fi­ki: foru​ma​stro​no​micz​ne​.pl)

    Oczy­wi­ście może­my rów­nież kupić goto­we fil­try z opraw­ka­mi lub oku­la­ry do obser­wa­cji Słoń­ca 🙂

    2. Pro­jek­cja oku­la­ro­wa

    Jeśli nie dys­po­nu­je­my fil­trem, ale posia­da­my np. lor­net­kę, lune­tę lub tele­skop, może­my użyć meto­dy zwa­nej pro­jek­cją oku­la­ro­wą. Zanim się na to zde­cy­du­je­my, upew­nij­my się, że nasz sprzęt nada­je się do obser­wa­cji Słoń­ca bez fil­trów. Cho­dzi o to, że nie­od­fil­tro­wa­ne świa­tło sło­necz­ne powo­du­je nagrze­wa­nie się ele­men­tów w środ­ku sprzę­tu i może spo­wo­do­wać ich nie­od­wra­cal­ne odkształ­ce­nia. Szko­da prze­cież ryzy­ko­wać utra­tę lor­net­ki, czy tele­sko­pu. Pro­jek­cja oku­la­ro­wa jest to rzu­to­wa­nie obra­zu ze sprzę­tu optycz­ne­go na ekran, np. kart­kę papie­ru. W przy­pad­ku lor­net­ki potrze­bu­je­my tyl­ko jed­nej z dwóch lune­tek ją two­rzą­cych. Zakryj­my zatem nie­prze­pusz­czal­nym dekiel­kiem lub inną sta­bil­ną przy­kryw­ką jeden wybra­ny obiek­tyw lor­net­ki. Popro­śmy kogoś do pomo­cy. Jed­na oso­ba niech usta­wia lor­net­kę w stro­nę Słoń­ca, uwa­ża­jąc, aby nikt nie patrzył wte­dy przez nią. Trze­ba meto­dą prób i błę­dów usta­wiać sprzęt, aby z oku­la­ru lor­net­ki padł snop świa­tła sło­necz­ne­go. Wte­dy wie­my, że Słoń­ce jest w polu widze­nia. War­to zna­leźć punkt opar­cia lor­net­ki, np. para­pet, a naj­le­piej oczy­wi­ście sta­tyw. Obraz pada­ją­cy z oku­la­ru lor­net­ki trze­ba teraz rzu­cić na kart­kę bia­łe­go papie­ru, np. for­ma­tu A4. Przy­su­wa­my kart­kę do oku­la­ru lor­net­ki i odda­la­my powo­li, aby obraz był coraz więk­szy, ale nie za dale­ko, aby nie stra­cić kon­tra­stu. Przy tej czyn­no­ści musi­my rów­nież usta­wić ostrość, aby obraz Słoń­ca był wyraź­ny. Będzie­my to widzieć po kra­wę­dzi tar­czy sło­necz­nej na kart­ce, któ­ra musi być jak naj­bar­dziej wyraź­na, nie roz­my­ta. War­to jest przy­ciem­nić oto­cze­nie, w któ­rym się znaj­du­je­my, aby obraz był wyraź­niej­szy. Będąc w zamknię­tym pomiesz­cze­niu, zasłoń­my żalu­zje, firan­ki, zosta­wia­jąc tyl­ko prze­świt, gdzie mamy lor­net­kę. Jeśli jeste­śmy na zewnątrz, może­my przy­kryć się kocem i wysta­wić lor­net­kę za nie­go. Kart­kę papie­ru trzy­ma­my pod kocem i mamy dosko­na­łe warun­ki do obser­wa­cji.

    Przy­kład pro­jek­cji oku­la­ro­wej. Oso­ba trzy­ma kart­kę (ekran), na któ­rą pada obraz z oku­la­ru lune­ty (źr. gra­fi­ki: spa​ce​.com)

    3. Came­ra obscu­ra

    Trze­cią meto­dą, a zara­zem dru­gą meto­dą pro­jek­cji jest zbu­do­wa­nie przy­rzą­du zwa­ne­go came­ra obscu­ra”. Potrze­bu­je­my pudeł­ka tek­tu­ro­we­go. Im więk­sze pudło, tym lepiej. Na jed­nej jego ścian­ce wyci­na­my otwór o śred­ni­cy kil­ku cm. Na otwór ten nakle­ja­my kart­kę gru­be­go papie­ru, naj­le­piej czar­ne­go lub o innej ciem­nej bar­wie. Szpil­ką lub igłą robi­my otwór w kart­ce. Przez ten otwór będzie do pudeł­ka wpa­dać świa­tło Słoń­ca. Prze­ciw­le­głą ścian­kę pudeł­ka wyci­na­my cał­ko­wi­cie, zastę­pu­jąc ją arku­szem bar­dzo cien­kie­go papie­ru, np. bibuł­ki lub papie­ru do pie­cze­nia. Może to być też kart­ka zwy­kłe­go papie­ru, któ­rą może­my też nakle­ić na ścia­nie od środ­ka, by jej nie wyci­nać. Będzie to ekran, na któ­ry pad­nie snop świa­tła z otwo­ru, któ­ry zro­bi­li­śmy igłą w ścian­ce naprze­ciw­ko. Resz­ta ścian pudeł­ka musi być zamknię­ta, jeśli sko­rzy­sta­li­śmy z bibu­ły. Jeśli do ekra­nu uży­li­śmy zwy­kłej kart­ki, wytnij­my mały otwór na ścian­ce łączą­cej ścia­nę z ekra­nem i ścia­nę z otwor­kiem po igle. Przez ten otwór będzie­my patrzeć do środ­ka pudeł­ka na ekran. Goto­we! Skie­ruj­my pudeł­ko otwor­kiem po igle w stro­nę Słoń­ca. Na bibuł­ko­wy ekran patrzy­my od zewnątrz pudeł­ka, gdyż jest on na tyle cien­ki, że obraz przez bibu­łę prze­świ­tu­je. Z kolei na ekran z kart­ki patrzy­my przez otwór wycię­ty na oczy w ścian­ce mię­dzy ekra­nem i otwor­kiem. Na ekra­nie powi­nien poja­wić się obraz naszej gwiaz­dy. Im cień­szy otwór po igle, tym obraz wyraź­niej­szy. Im więk­sza odle­głość mię­dzy otwor­kiem a ekra­nem, tym obraz będzie więk­szy i może się oka­zać, że Słoń­ce w cało­ści nie zmie­ści się na ekra­nie. War­to, jak w poprzed­niej meto­dzie, zadbać o przy­ciem­nie­nie oto­cze­nia firan­ka­mi, żalu­zja­mi lub kocem. Poeks­pe­ry­men­tuj­my!

    Zasa­da dzia­ła­nia Came­ra Obscu­ra. Przez otwo­rek po lewej wpa­da do pudeł­ka świa­tło i rzu­ca­ne jest na ścian­kę naprze­ciw­ko. Jeśli jest nią bibuł­ka, może­my obraz obser­wo­wać od zewnątrz pudeł­ka. Jeśli jako ekra­nu uży­je­my bia­łej kart­ki nakle­jo­nej w środ­ku pudeł­ka, musi­my wyciąć sobie otwór na bocz­nej ścian­ce pomię­dzy otwor­kiem a ekra­nem, aby­śmy mogli spoj­rzeć do pudeł­ka na ekran.

    I jesz­cze raz, bar­dzo waż­na rzecz – uwa­żaj­my na nasz wzrok – już krót­ka bez­po­śred­nia eks­po­zy­cja na nie­od­fil­tro­wa­ne świa­tło sło­necz­ne może dopro­wa­dzić do utra­ty wzro­ku!

    Facebooktwittermailby feather
  • Zaćmie­nie Słoń­ca 20 mar­ca 2015 — godzi­ny wystą­pie­nia

    Wysłany dnia: przez Mariusz Grabowski

    Dziś garść infor­ma­cji na temat godzin wystą­pie­nia zaćmie­nia. Przed­tem jed­nak tro­chę teo­rii 🙂

    Otóż zaćmie­nie Słoń­ca na Zie­mi to zja­wi­sko pole­ga­ją­ce na usta­wie­niu się Zie­mi, Księ­ży­ca i Słoń­ca ide­al­nie lub pra­wie ide­al­nie w jed­nej linii. Księ­życ zasła­nia Słoń­ce obser­wa­to­ro­wi na Zie­mi, rzu­ca­jąc na nie­go swój cień lub pół­cień. W przy­pad­ku naszej pla­ne­ty, mamy do czy­nie­nia z sytu­acją wyjąt­ko­wą. Otóż roz­miar Księ­ży­ca na nie­bie jest nie­mal iden­tycz­ny, jak roz­miar Słoń­ca. Przy odpo­wied­niej kon­fi­gu­ra­cji orbit i usta­wie­niu się tych 2 ciał nie­bie­skich w linii, Księ­życ może zakryć Słoń­ce nie­mal­że dokład­nie na obsza­rze jego tar­czy. Dzię­ki temu pod­czas cał­ko­wi­te­go zaćmie­nia może­my podzi­wiać zewnętrz­ne war­stwy atmos­fe­ry sło­necz­nej, czy­li tzw. koro­nę sło­necz­ną, a tak­że wybu­chy pla­zmy. Jak już wie­cie z poprzed­nich moich wpi­sów, Księ­życ ma orbi­tę elip­tycz­ną i raz jest bli­żej, a raz dalej Zie­mi. Będąc bli­żej, potra­fi on zakryć Słoń­ce i nie­co poza nim. Wte­dy zaćmie­nie cał­ko­wi­te trwa dłu­żej (nawet ponad 5 minut). Kie­dy nasz sate­li­ta jest w dal­szych rejo­nach swo­jej orbi­ty, może być zbyt mały, by zakryć cał­ko­wi­cie tar­czę sło­necz­ną i jej obwód­ka ota­cza wte­dy dysk Księ­ży­ca. Jest to zaćmie­nie obrącz­ko­we. Kie­dy z kolei znaj­du­je­my się poza linią Księ­życ-Słoń­ce, wte­dy nasz sate­li­ta pokry­wa tyl­ko część Słoń­ca i mamy do czy­nie­nia z zaćmie­niem czę­ścio­wym, czy­li takim, jakie zoba­czy­my w Pol­sce 20 mar­ca. Wte­dy pada na nas nie cień, lecz pół­cień Księ­ży­ca.

    Dla­cze­go zaćmie­nie trwa tyl­ko kil­ka godzin, a jego faza cał­ko­wi­ta (jeśli wystę­pu­je) tyl­ko kil­ka minut? Otóż cha­rak­te­ry­sty­ki orbit Zie­mi wokół Słoń­ca oraz Księ­ży­ca wokół Zie­mi powo­du­ją, że Księ­życ prze­su­wa się wzglę­dem gwiazd po nie­bie dość szyb­ko. Być może już zauwa­ży­li­ście ten ruch. Naj­le­piej widać go z dnia na dzień, kie­dy widzi­my, że co dobę Księ­życ wscho­dzi oko­ło godzi­nę póź­niej w sto­sun­ku do sfe­ry gwiazd i pla­net. Ozna­cza to, że nasz sate­li­ta poru­szą się ruchem wła­snym wzglę­dem sfe­ry nie­bie­skiej z zacho­du na wschód. Robi to rów­nież Słoń­ce, lecz ruch ten jest dużo wol­niej­szy (dla­te­go mamy zna­ki zodia­ku, bo Słoń­ce prze­by­wa w danych gwiaz­do­zbio­rach przez okre­ślo­ny czas, poru­sza­jąc się przez nie przez cały rok). Kie­dy zatem docho­dzi do zaćmie­nia, Księ­życ nacho­dzi na Słoń­ce od zachod­niej stro­ny, zakry­wa je czę­ścio­wo lub cał­ko­wi­cie i scho­dzi z jego tar­czy. Wte­dy też pół­cień i/​lub cień Księ­ży­ca pędzi po powierzch­ni Zie­mi, uru­cha­mia­jąc” zja­wi­sko zaćmie­nia dla kolej­nych obser­wa­to­rów w miej­scach na tra­sie półcienia/​cienia.

    Może­my zatem wyzna­czyć momen­ty tak zwa­nych kon­tak­tów tarcz Księ­ży­ca i Słoń­ca. Pierw­szy kon­takt to moment zetknię­cia się ze sobą obu tarcz. Wyzna­cza on począ­tek zaćmie­nia. Dru­gi kon­takt wystę­pu­je przy zaćmie­niu cał­ko­wi­tym. Wyzna­cza on chwi­lę, w któ­rej Księ­życ swo­im wschod­nim brze­giem doty­ka wschod­nie­gu brze­gi tar­czy Słoń­ca – zaczy­na się faza cał­ko­wi­ta (Słoń­ce jest cał­kiem pokry­te przez Księ­życ). Trze­ci kon­takt to zej­ście zachod­nie­go brze­gu tar­czy Księ­ży­ca z tej samej stro­ny tar­czy sło­necz­nej – koń­czy się faza cał­ko­wi­ta. Czwar­ty kon­takt to zej­ście zachod­nie­go brze­gu tar­czy księ­ży­co­wej ze wschod­nie­go brze­gu tar­czy Słoń­ca – Księ­życ cał­ko­wi­cie opusz­cza tar­czę sło­necz­ną. W przy­pad­ku zaćmie­nia czę­ścio­we­go bez fazy cał­ko­wi­tej, dru­gi i trze­ci kon­takt oczy­wi­ście nie wystę­pu­ją.

    Poniż­sza lista przed­sta­wia kil­ka miast w Pol­sce oraz cza­sy pierw­sze­go kon­tak­tu, mak­sy­mal­nej fazy czę­ścio­wej oraz ostat­nie­go kon­tak­tu. Momen­ty poda­ne są w cza­sie lokal­nym w Pol­sce.

    Mia­sto Począ­tek (1‑szy kon­takt) Mak­si­mum Koniec (Ostat­ni kon­takt)
    Bia­ły­stok 09:51 11:00 12:10
    Gdańsk 09:46 10:55 12:06
    Kato­wi­ce 09:42 10:51 12:03
    Kra­ków 09:43 10:52 12:03
    Poznań 09:42 10:51 12:03
    Rze­szów 09:46 10:55 12:06
    Świ­no­uj­ście 09:41 10:50 12:00
    War­sza­wa 09:47 10:56 12:07
    Wro­cław 09:41 10:50 12:01
    Facebooktwittermailby feather
  • Zaćmie­nie Słoń­ca 20 mar­ca 2015 — mak­sy­mal­ne fazy dla pol­skich miast

    Wysłany dnia: przez Mariusz Grabowski

    Zaćmie­nie Słoń­ca, któ­re zoba­czy­my w Pol­sce 20 mar­ca będzie dość głę­bo­kim zaćmie­niem. Para­me­trem, któ­ry mówi o tym jest tzw. mak­sy­mal­na faza zaćmie­nia. Jest to war­tość pro­cen­to­wa śred­ni­cy obiek­tu, któ­ry jest prze­sła­nia­ny. Wiel­kość obsza­ru Słoń­ca, któ­ry tym razem zosta­nie zasło­nię­ty przez Księ­życ będzie róż­ni­ła się w zależ­no­ści od miej­sca nasze­go poby­tu. Faza zaćmie­nia wynie­sie od pra­wie 70% do oko­ło 80%. Z pew­no­ścią będzie to wido­wi­sko war­te uwa­gi! Poni­żej poda­łem listę kil­ku miast w Pol­sce oraz mak­sy­mal­ne fazy zaćmie­nia z nich widocz­ne wraz z wido­kiem, jaki zoba­czy­my.

    Jutro na tej stro­nie znaj­dzie­cie infor­ma­cje na temat cza­sów wystą­pie­nia zaćmie­nia oraz kil­ka słów na temat tzw. kon­tak­tów” w poszcze­gól­nych eta­pach zja­wi­ska.

    bialystok
    Bia­ły­stok 72%

    gdansk
    Gdańsk 77%

    katowice
    Kato­wi­ce 70%

    krakow
    Kra­ków 69%

    poznan
    Poznań 76%

    rzeszow
    Rze­szów 68%

    swinoujscie
    Świ­no­uj­ście 80%

    warszawa
    War­sza­wa 72%

    wroclaw
    Wro­cław 74%

    Facebooktwittermailby feather