Największy SuperKsiężyc od 70 lat!

Długo zastanawiałem się, jak nazwać to zjawisko. MegaKsiężyc? MegaSuperKsiężyc? SuperEkstraKsiężyc? W końcu zdecydowałem się na pozostawienie tradycyjnej nazwy – SuperKsiężyc. Nie będzie to jednak taki sam SuperKsiężyc, z jakim mamy do czynienia co kilka miesięcy. 14 listopada 2016 roku czeka nas bowiem wyjątkowa superpełnia Księżyca. Nie było takiej od prawie 70 lat i nie będzie przez kolejnych prawie 20!

Ze zjawiskiem SuperKsiężyca mamy do czynienia, gdy pełnia wystąpi w okresie największego zbliżenia naszego satelity do Ziemi. Przyjęło się mówić, że jest to przedział od 90% do 100% największego możliwego zbliżenia Księżyca do naszej planety – tak zwanego perygeum. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat przyczyn występowania zjawiska SuperKsiężyca w kontekście jego orbitowania wokół Ziemi, przeczytaj ostatni akapit tego wpisu.

SuperKsiężyc 14.11.2016
Porównanie wielkości – MiniKsiężyc 22.04.2016 (odl. ponad 405 tys km) i SuperKsiężyc 14.11.2016 (odl. ~356 tys km) (kliknij, aby powiększyć)

Ten wspomniany 10-procentowy margines pozostawia całkiem spore pole różnych możliwości występowania SuperKsiężyca. Może bowiem dojść do pełni dokładnie w momencie perygeum, ale również może ona wystąpić kilkanaście godzin przed lub po największym zbliżeniu się naszego satelity do Ziemi. I ciągle mieścimy się w umownych 90%. Realnie oznacza to tysiące kilometrów różnicy w odległości Księżyca od Ziemi w momencie pełni. Nietrudno zgadnąć, że ten idealny przypadek, gdy pełnia idealnie zgrywa się z perygeum, jest niezmiernie rzadki. 14 listopada Księżyc będzie o włos od takiej sytuacji.

O godzinie 14:52 14 listopada Księżyc osiągnie fazę pełni. 2 godziny wcześniej minie on perygeum (znajdzie się w odległości 356 511 km od Ziemi). To właśnie ta zaledwie 2-godzinna różnica spowoduje, że ta superpełnia będzie wyjątkowa. Zobaczymy największy, najbliższy SuperKsiężyc od 26 stycznia 1948 roku! Co więcej, tak bliskiej pełni nie będzie do 25 listopada 2034 roku!

Jak i kiedy obserwować to niezwykłe zjawisko? Przede wszystkim najlepiej, gdy spojrzymy na Księżyc podczas jego wschodu 14 listopada i/lub zachodu tej samej nocy, ale już 15 listopada nad ranem. Gdy nasz satelita jest nisko nad horyzontem i widzimy tuż pod nim obiekty ziemskiego krajobrazu, mamy wtedy możliwość porównania wielkości Księżyca ze znanymi naszemu mózgowi przedmiotami. Ponadto efekt iluzji optycznej powoduje, że nasz satelita wydaje się większy, gdy wisi nisko nad linią widnokręgu. Im wcześniej zauważymy tarczę Srebrnego Globu wyłaniającą się spod horyzontu, tym wrażenia będą lepsze.

Wschód Księżyca 14 listopada nastąpi między 16:15 na wschodzie Polski a 16:40 na zachodzie naszego kraju. To momenty orientacyjne. Należy odpowiednio wcześniej przygotować się do obserwacji, wybierając sobie miejsce, z którego będziemy mieli dobry widok na wschodni/północno-wschodni horyzont.

Z kolei zachód Księżyca 15 listopada nad ranem nastąpi między 7:15 na wschodzie Polski a 8:00 na zachodzie naszego kraju. O tej porze Słońce będzie już nad horyzontem, ale jasne niebo nie przeszkodzi nam w obserwacji Księżyca, który w pełni jest dobrze widoczny nawet w dzień.


 

Poniżej umieściłem garść faktów wyjaśniających zjawisko SuperKsiężyca.

Księżyc wykazuje na niebie m.in. 2 rodzaje cykli. Pierwszy, 29,5-dniowy cykl to tak zwany miesiąc synodyczny. Jest to okres między tymi samymi fazami satelity. Oznacza to, że co tyle dni mamy do czynienia z pełnią Księżyca. Nie jest to jednak równoznaczne z okresem, w jakim Księżyc pokonuje całość swojej orbity wokół Ziemi. Pełny obieg naszego satelity po orbicie trwa 27,3 dnia i jest to drugi z interesujących nas cykli. Co tyle czasu Księżyc znajduje się dokładnie w tym samym miejscu na niebie – wśród tych samych gwiazd. Skąd ta różnica ponad 2 dni?

Dzieje się tak dlatego, że wpływ na okres synodyczny ma sam ruch Ziemi wokół Słońca. Jeśli wyobrazimy sobie, że pełnia występuje wtedy, gdy Księżyc ustawi się dokładnie po przeciwnej stronie Ziemi, niż Słońce, to łatwo dojdziemy do wniosku, że musi się to z każdą kolejną pełnią lekko „rozjeżdżać” w porównaniu z orbitą Księżyca, ponieważ Ziemia w ciągu tych dwudziestu kilku dni przesuwa się po swojej orbicie na tyle, że razem ze Słońcem wyznaczają już inną linię w przestrzeni. W tę linię musi trafić Księżyc, abyśmy mając Słońce „za plecami”, mieli naszego satelitę dokładnie przed sobą, oświetlonego w 100%.

Mało tego. Księżyc, jak każde ciało niebieskie, orbituje po krzywej zwanej elipsą. Można ją określić mianem „zgniecionego” okręgu, lub „jajowatego” koła. Z tego względu, co również szybko zauważymy, nasz satelita raz jest bliżej, a raz dalej Ziemi. Najbliżej jest w punktach największych spłaszczeń tego kosmicznego „jajka”, po którym się porusza. Najdalej jest natomiast w „końcówkach”/”wierzchołkach” tej jajowatej orbity.

Co to wszystko zatem dla nas oznacza? Otóż ta 2-dniowa różnica w okresie orbitalnym i synodycznym powoduje co pewien czas sytuacje, gdy pełnia Księżyca wypada dokładnie lub w pobliżu perygeum – punktu orbitalnego najbliższego Ziemi w danym cyklu obiegu. I to właśnie nazywamy SuperKsiężycem!

Facebooktwittergoogle_plusmailby feather