Gemi­ni­dy — naj­lep­szy deszcz mete­orów w roku

Koniec roku tra­dy­cyj­nie stoi pod zna­kiem Gemi­ni­dów — roju mete­orów nie zawsze doce­nia­ne­go przez miło­śni­ków ama­tor­skich obser­wa­cji nie­ba. Gemi­ni­dy jed­nak to naj­bar­dziej obfi­ty w zja­wi­ska deszcz spa­da­ją­cych gwiazd” w całym kale­da­rzu.

Jak każ­dy zwar­ty stru­mień czą­stek zwa­ny rojem mete­orów, Gemi­ni­dy mają okres, w któ­rym są aktyw­ne. W ich przy­pad­ku jest to dość wąskie okno cza­so­we mię­dzy 4 a 16 grud­nia. W trak­cie aktyw­no­ści roju może nastą­pić mak­si­mum, czy­li pik aktyw­no­ści zja­wisk. Gemi­ni­dy takie mak­si­mum mają oko­ło 14 listo­pa­da. W tym roku wyli­czo­ne ono zosta­ło na pora­nek wspo­mnia­ne­go dnia grud­nia. Zatem aby zoba­czyć ten nie­zwy­kły spek­takl, nale­ży na obser­wa­cje prze­zna­czyć noc z 13 na 14 grud­nia.

Każ­dy z nas zna sierp­nio­we Per­se­idy. Być może zasko­czy Was fakt, że Gemi­ni­dy prze­bi­ja­ją je ilo­ścią zja­wisk, docho­dzą­cą do 120 w cią­gu godzi­ny!

Gemi­nid (ⒸWal­ly Pachol­ka, astro​pics​.com)

Pocho­dze­nie i cechy roju

Gemi­ni­dy pocho­dzą od aste­ro­idy o nazwie 3200 Pha­ethon. Co cie­ka­we obiekt ten w cza­sie aktyw­no­ści roju, w nocy z 16 na 17 grud­nia zbli­ży się do Zie­mi na bar­dzo małą odle­głość 10 mln km (i sta­nie się obiek­tem widocz­nym przez lor­net­kę). Aste­ro­ida pozo­sta­wia za soba stru­mień pyłu, któ­ry emi­tu­je zbli­ża­jąc się co okres orbi­tal­ny do Słoń­ca i roz­pa­da­jąc powo­li. Zie­mia prze­ci­na ten stru­mień, co skut­ku­je spa­la­niem się czą­stek pyłu w atmos­fe­rze i zja­wi­ska­mi mete­orów.

Gemi­ni­dy to zja­wi­ska o śred­niej i niskiej pręd­ko­ści. Lecą dostoj­nie przez nie­bo­skłon, nie­rzad­ko zwra­ca­jąc swo­ją uwa­gę dużą jasno­ścią. Nie zosta­wia­ją za sobą śla­dów.

Jak obser­wo­wać?

Gemi­ni­dy widocz­ne będa prak­tycz­nie przez całą noc z 13 na 14 grud­nia. Pik aktyw­no­ści praw­do­po­dob­nie przy­pad­nie na godzi­ny po pół­no­cy, lecz już po zmro­ku może­my patrzeć w nie­bo i cze­kać na mete­ory. Radiant roju, czy­li obszar, z któ­re­go mete­ory roz­bie­ga­ją się po całym nie­bie, począt­ko­wo będzie nisko na wscho­dzie. Z bie­giem nocy kon­ste­la­cja Bliź­niąt (tam, gdzie znaj­du­je się radiant) będzie wzno­sić się coraz wyżej, by ok. 2 nad ranem 14 grud­nia góro­wać (czy­li zna­leźć się naj­wy­żej, nad połu­dnio­wym hory­zon­tem). Nie musi­my patrzeć w jed­no kon­kret­ne miej­sce. Zja­wi­ska widocz­ne będą na całym nie­bie. Pole­cam wpa­try­wać się pro­sto w zenit i zauwa­żyć, gdzie mete­orów poja­wia się naj­wię­cej, by tam skie­ro­wać wzrok w ocze­ki­wa­niu na kolej­ne zja­wi­ska.

W obser­wa­cji mete­orów bar­dzo waż­ne są warun­ki, w jakich się znaj­du­je­my. Koniecz­nie trze­ba wyje­chać w miej­sce, gdzie świa­tła dużych miast odda­lo­ne będą o co naj­mniej 20 km. Im ciem­niej, tym lepiej. Ciem­ne nie­bo to pod­sta­wa do zoba­cze­nia wie­lu zja­wisk. W zna­le­zie­niu odpo­wied­nie­go miej­sca pomo­że Wam ta mapa:

https://​www​.light​pol​lu​tion​map​.info/

Z racji zimo­wej pory nale­ży się bar­dzo cie­pło ubrać. Brak ruchu potę­gu­je uczu­cie zim­na i nale­ży przy­go­to­wać się tak, jak na tem­pe­ra­tu­rę o 10 stop­ni niż­szą, niż w rze­czy­wi­sto­ści.

Dobrze mieć ze sobą koc lub leżak, by wygod­nie patrzeć w górę. Sta­nie z gło­wą zadar­tą do góry prę­dzej czy póź­niej przy­pra­wi Was o ból kar­ku i znie­chę­ci do dal­szych obser­wa­cji. Nie zapo­mnij­cie o ter­mo­sie z cie­płym napo­jem 🙂

Facebooktwittermailby feather