Dość często na niebie możemy zobaczyć bardzo jasne, powoli poruszające się obiekty, które wolno jaśnieją i gasną, a ich maksymalny blask trwa do kilkunastu sekund. Jeśli widzieliście takie zjawisko na wieczornym lub porannym niebie, to jest spora szansa, że Waszym oczom ukazała się flara Iridium.
Iridium to sieć 66 satelitów telekomunikacyjnych, które swoimi panelami antenowymi odbijają światło słoneczne, rzucając je na powierzchnię Ziemi. Można zatem takie rozbłyski porównać do “zajączków” puszczanych do nas z orbity ziemskiej. Więcej informacji o naturze flar oraz metodach ich przewidywania i obserwacji opisałem obszerniej w poradniku pod TYM linkiem. Czytaj dalej!! → Post ID1557
Międzynarodowa Stacja Kosmiczna wraca nad polskie wieczorne niebo. ISS będziemy mogli oglądać do 11 czerwca każdego wieczora i nocy. Zapraszam na fanpage na Facebooku, gdzie będę umieszczał informacje o najciekawszych przelotach nad naszym krajem.
9 maja dojdzie do najciekawszego moim zdaniem zjawiska astronomicznego w całym 2016 roku. Po 10 latach od ostatniego takiego wydarzenia (z terenu Polski to już 13 lat), znów zobaczymy przejście Merkurego na tle tarczy słonecznej.
Merkury to bardzo mały świat. Krąży najbliżej Słońca w naszym układzie planetarnym, a jego średnica to zaledwie niecałe 2.5 tys. km. To 2.5 razy mniej, niż nasza Ziemia. Merkury na niebie jest zatem bardzo malutki i tak też będzie widoczny podczas tak zwanego tranzytu (przejścia) słonecznego. Wystarczy już jednak lornetka (najlepiej o powiększeniu 10x lub więcej — przy oznaczeniu na obudowie AxB, litera A to powiększenie), aby samemu zobaczyć, jak ten rozpalony do gigantycznych temperatur, mały, skalisty glob powolutku przemierza tarczę gwiazdy, wokół której krąży.
Zjawisko rozpocznie się kilka minut po godzinie 13:00. Zobaczymy, jak na lewej krawędzi tarczy słonecznej pojawia się mała czarna kropeczka. Z biegiem czasu Merkury będzie przesuwał się w stronę zachodniego brzegu Słońca. Tranzyt będziemy mogli obserwować do wieczora, gdy nasza gwiazda zajdzie za horyzont. Niestety nie zobaczymy momentu zejścia planety z tarczy słonecznej. Te 7 godzin, podczas których w naszym kraju zjawisko będzie widoczne powinno jednak każdemu pozwolić na choćby chwilę obserwacji przy sprzyjającej pogodzie.
Jak samemu zaobserwować lub sfotografować to ciekawe zjawisko? Jak zawsze w przypadku samodzielnych obserwacji Słońca, odsyłam do poradnika, który stworzyłem na cele oglądania plam słonecznych. Metody w nim opisane nadają się jednak także i w przypadku tranzytu Merkurego, z pominięciem samych okularów i pudełkowej Camery Obscura, które nie powiększą nam obrazu do odpowiedniej wielkości potrzebnej do zaobserwowania planety. Poradnik znajdziecie pod tym linkiem. Dodam tylko jedną rzecz dla uzupełnienia — Wasz sprzęt musi być stabilny. O ile lunety i teleskopy posiadają własne statywy, to stabilizacja lornetki nie jest czymś intuicyjnym. Dla naszych celów, trzymanie jej po prostu w rękach nie zda egzaminu. Obraz będzie drgał na tyle, że może całkiem uniemożliwić zauważenie małej planety. Najlepiej zatem oprzeć lornetkę lub w ostateczności łokcie o jakiś stabilny przedmiot.
Najważniejsze jednak jest, aby zachować wszelkie metody ostrożności podczas obserwacji Słońca. Zwróćcie na to szczególną uwagę. Zadbanie o bezpieczeństwo uchroni Was przed uszkodzeniem lub utratą wzroku, a także uszkodzeniem sprzętu optycznego i fotograficznego.
Wspomniany poradnik opisuje kwestie bezpieczeństwa dokładnie i znów odsyłam do niego, aby się z nimi zapoznać.
Dla mieszkańców Krakowa i okolic mam propozycję — planuję prowadzić obserwacje tranzytu z Kopca Krakusa. Jeśli ktoś będzie w pobliżu, chętnie użyczę teleskopu i lornetki do pokazania Merkurego na tle Słońca. Szczegóły dotyczące tych obserwacji będę zamieszczał pod wspomnianym wydarzeniem na Facebooku w miarę zbliżania się dnia zjawiska.
Kolejny tranzyt Merkurego na tle tarczy słonecznej zobaczymy w 2019 roku — to tak na zaś, gdyby ktoś nie mógł zobaczyć tego 9 maja 🙂
W rocznicę jedynego w swoim rodzaju całkowitego zaćmienia Słońca, które miało miejsce pierwszego dnia wiosny (20 marca) 2015 roku na Svalbardzie (Spitsbergen), w krainie niedźwiedzi i zórz polarnych, postanowiłem opisać emocje, jakie towarzyszą temu zjawisku. Niezależnie od miejsca, w którym występuje, całkowite zaćmienie Słońca to fenomen natury, który zapada w pamięci na całe życie. Kto tego nie widział, nie będzie w stanie pojąć jego magii. Kto ma szansę zobaczyć to zjawisko — nie może przegapić tej okazji, bo to najpiękniejsza rzecz na świecie…
Większość ludzi zna doskonale to uczucie. Jest ono niestety zazwyczaj związane z negatywnymi wydarzeniami w ich życiu. W zasadzie tylko osoby bardzo młode mogły nigdy tego uczucia nie doświadczyć. O czym mowa? O SZOKU. Szok to nagły stan, w którym wariują zmysły, a umysł przełącza się w taki dziwny tryb, który skutkuje kompletnym otępieniem i bezruchem lub nieprzewidywalnymi zachowaniami. Osoba będąca w szoku to osoba niekontrolująca siebie i często niepamiętająca tego, co się z nią wtedy działo.
W ten sposób chciałem zacząć tekst o fenomenie natury, którym jest całkowite zaćmienie Słońca. Do oglądania tego zjawiska można być przygotowanym najlepiej na świecie. Można przeczytać setki książek, nauczyć się wszystkich technik fotografowania zaćmienia, można (ba!) nawet mieć już kilka takich zaćmień za sobą, ale nie pomoże to w opanowaniu emocji i kontrolowaniu ich w sobie przez tych kilka minut, gdy niebo zaczyna gasnąć… Jest to właśnie rodzaj szoku, lecz w 100% pozytywnego.
Wyobraź sobie, że znalazłeś się w miejscu, w którym za godzinę nastąpi całkowite zaćmienie Słońca. Jest piękny, słoneczny dzień. Masz szczęście do pogody. Prognozy są dobre.
Rozstawiasz aparat ze statywem. Nakładasz na obiektyw filtr słoneczny. To samo robisz z lornetką. Teraz “piłeczka” jest po stronie Księżyca.
Od teraz pozostała już tylko około godzina do fazy całkowitej. Księżyc leniwie wpełza przed tarczę Słońca. Jest to spowodowane tym, że jego ruch orbitalny objawia się na naszym niebie wolniejszym przesuwaniem się po nieboskłonie od wschodu do zachodu, niż Słońce i reszta gwiazd. Nasz satelita nie “nadąża” za nimi i kiedy one suną ku zachodowi równym (prawie) tempem, Księżyc zostaje w tyle i zachodzi przez to nieco później. Podczas tej godziny oczekiwania niewiele się dzieje. Trwa zaćmienie częściowe, jakich widziałeś co najmniej kilka w swoim życiu. Gdyby nikt ci nie powiedział o częściowym zaćmieniu, pewnie nawet byś go nie zauważył. Wcale nie jest ciemniej, jak próbują sobie/tobie wmówić niektórzy. No chyba, że ta częściowa faza zaczyna sięgać około 90% zasłoniętej średnicy Słońca.
Wtedy zauważasz, że w istocie niebo zaczyna jakoś tak szarzeć. Kolory się spłaszczają. Nie tylko tam w górze, ale też wszędzie wokół. Przypomina to wieczorną szarówkę, która nastaje w środku dnia. Ewidentnie coś się dzieje. Jeśli jesteś w miejscu otoczonym przyrodą, zauważasz, że ptaki cichną, jakby szykowały się do snu. Kwiaty mogą nawet zwijać swoje kielichy. Żywe stworzenia myślą, że zbliża się noc. Robi to na tobie wielkie wrażenie i zaczyna ci się udzielać podniecenie wielu innych obserwatorów wokół, którzy odliczają ostatnie minuty przed drugim kontaktem (zetknięciem się wschodniego brzegu tarczy księżycowej z tożsamym brzegiem tarczy słonecznej), czyli fazą całkowitą.
Zostało już tylko kilkanaście sekund. Gorączkowo zdejmujesz filtr słoneczny z aparatu, aby był gotowy na fotografowanie delikatnego światła otoczki “powierzchni” Słońca, zwanej koroną. Ciągle jeszcze zerkasz przez specjalne okulary na pozostałości Słońca na niebie, lecz po chwili zdejmujesz przyrząd z nosa i uderza cię to, co widzisz po stronie zachodniego horyzontu. Z tamtej strony wyraźnie nadciąga ciemność. Sinogranatowe niebo zdaje się jakby zalewać wszystko, w zastraszającym tempie pędząc na wschód. Jest jak tornado. Gdy spoglądasz na Słońce, twoim nieuzbrojonym już w żaden przyrząd oczom ukazuje się pierwszy najpiękniejszy widok na świecie tego dnia. Zza księżycowych gór i kraterów w stronę twojego wzroku wydostają się na wschodniej krawędzi tarczy naszego satelity ostatnie promyki fotosfery, czyli umownej powierzchni Słońca, której światło ogrzewa naszą planetę na co dzień. Są to tzw. Perły Baily’ego, bo rzeczywiście wyglądają jak drogocenne kamienie nanizane na okrągłą księżycową bransoletkę. Trwa to dosłownie sekundy i za chwilę ostatni błysk światła tworzy niezapomniany Pierścień z Diamentem. Gdy ten promyk jeszcze się żarzy jak diament, w pozostałej części krawędzi tarczy księżycowej zaczyna jaśnieć delikatna korona słoneczna tworząca pierścień. Dostajesz gęsiej skórki i w tym już momencie przestajesz rejestrować, co dzieje się z twoim ciałem. Odruchowo wyzwalasz migawkę w aparacie, mówisz do ludzi wokół i próbujesz zrozumieć to, co się dzieje, tak samo, jak cała reszta szczęśliwców tego dnia w tym miejscu.
Zdajesz sobie sprawę, że w momencie, gdy diament gaśnie, na Słońce i Księżyc nachodzi tamta fala granatowego tornada. Tak, to był pędzący po Ziemi kilka tys. kilometrów na godzinę cień Księżyca, który właśnie przykrył szczelnie miejsce, w którym stoisz. Kilka sekund później staje się coś jeszcze bardziej niesamowitego. Gdy światło dnia uciekło już daleko na wschód i zrobiło się dostatecznie ciemno, wokół księżycowej tarczy ktoś namalował coś, co wryje się w twoją pamięć i zostanie tam do końca twojego życia. Setki gardeł krzyczą z zachwytu. Ty też. To korona słoneczna w pełnej okazałości. Delikatna zewnętrzna warstwa atmosfery słonecznej niedostępna na co dzień, bo tłamszona pręgierzem miliony razy jaśniejszej fotosfery, właśnie objawiła ci się na te kilka minut i jest tak piękna, że nie potrafisz oderwać od niej wzroku.
Widzisz jaśniejsze gwiazdy i kilka planet. Nawet te, które są aktualnie blisko Słońca i po zmroku lub przed świtem ich nie widać właśnie z powodu tej bliskości. Robisz zdjęcia w oszalałym tempie. Zmieniasz czasy ekspozycji, aby chociaż jedno wyszło dobrze. Na pewno wyjdzie, lecz po wszystkim przekonasz się o jednym. Żadne zdjęcie żadnego fotografa na świecie nie oddało jeszcze nigdy tego, co widziały twoje oczy. Te szare, ołówkowe, płaskie kolory opalizujące czasami jak wypolerowany grafit i te subtelne smugi koronalnej plazmy o temperaturze milionów stopni, a delikatne tak, jakby były zrobione z “babiego lata”, wijące się daleko poza tarcze Słońca i Księżyca. Te różowawe języki wybuchów wodorowej plazmy, które sięgają już dużo bliżej od krawędzi tarczy, lecz są tak wielkie, że nasza Ziemia się nie może z nimi równać. Te wszystkie cuda widzisz na własne oczy i stoisz, patrzysz i nie wiesz co się dzieje. Uderza cię widok w skali makro. Patrzysz wokół siebie. Naokoło horyzont jest pomarańczowy. Wygląda tak, jakby wszędzie był zachód Słońca. To obszar, do którego nie sięga już cień Księżyca, a gdzie jest “tylko” zaćmienie częściowe. A ty jesteś tu i teraz, w punkcie, który doświadcza największego cudu natury nieożywionej i największego zbiegu kosmicznych okoliczności w dziejach. Bo to, że Słońce jest 400 razy dalej od nas, niż Księżyc, który jednak jest 400 razy mniejszy od Słońca i dzięki temu ich rozmiary na niebie są identyczne i pozwalają na idealnie dopasowane zaćmienia — to jest perełka koincydencji na kosmiczną skalę. Perełka, która nie trwała i nie będzie trwać wiecznie, bo Księżyc się od nas oddala i za kilka milionów lat nie będzie już potrafił zakryć Słońca w całości.
Te wszystkie myśli krążą ci po głowie jak szalone, bo to wszystko wiesz z książek. A nawet jeśli nie, to głowę zaprzątają ci inne mniej lub bardziej przypadkowe myśli, których po prostu nie kontrolujesz. A może masz pustkę i tylko chłoniesz ten nieziemski widok? Bo jak inaczej masz zareagować na to “coś” na niebie? Potrafisz to nazwać? W miejscu, gdzie przed chwilą było Słońce, pojawił się wielki, czarny jak smoła dysk. Jest większy, niż Słońce i Księżyc z jakichś dziwnych względów, a przynajmniej tak ci się wydaje. Wygląda, jak jakiś tunel czasoprzestrzenny, który właśnie otworzył się na nieboskłonie. Wygląda, jak czarna dziura, która pochłania te delikatne smugi wokół. Zamykasz oczy, odwracasz wzrok, chowasz twarz w dłonie, by za chwilę znów spojrzeć w niebo. Robisz to tak samo, jak na filmie 3D, gdy zdejmujesz okulary, żeby zobaczyć, jak wygląda obraz bez nich. Robisz to po to, żeby na nowo się zachwycić. I dałbyś każde pieniądze, jakie masz, temu, kto potrafiłby ogarnąć w umyśle ten widok, ten klimat, ten zachwyt.
Wszystko to trwa pojedyncze chwile. Twoje zaćmienie ma długość 2.5 minuty i cieszysz się, że nie jest to kilka sekund w najgorszym wypadku, lecz żałujesz, że nie jest to ponad 7 minut w najlepszym. I kiedy zaczynasz się zastanawiać ile to już trwa, od zachodu, skąd przyszła fala cienia jeszcze niedawno temu, zbliża się jasna łuna. To smutny widok, bo wiesz, że magia za chwilę się skończy. Wracasz wzrokiem do głównych aktorów dzisiejszego dnia i w tym momencie błyska kolejny Diament, tworząc z resztkami widocznej korony drugi już pierścień.
Znów Perły Baily’ego. Wszystko w odwrotnej kolejności. Jeszcze kilka sekund trwa niesprawiedliwa walka fotosfery z koroną słoneczną. Ciągle widzisz tę delikatną poświatę po wschodniej stronie Księżyca, lecz blask z przeciwległej krawędzi szybko zaślepia cały widok. Wraca jasność.
Słońce ciągle ledwo oświetla wszystko wokół. Wygląda to tak, jakby zamiast naszej gwiazdy na niebie ktoś włączył za słabą żarówkę. Kolory są blade. Krajobraz jest płaski. Czujesz się, jak wstawiony w dwuwymiarowy obraz. Jest to tak niesamowite, że dopiszesz to do listy cudów, jakie tego dnia zobaczyłeś. Kolejnych kilka chwil przywraca stan normalności.
Stoisz jednocześnie zachwycony i smutny, że to już koniec. Uświadomiłeś sobie, że pamiętasz wszystko i niewiele zarazem. Chciałbyś to powtórzyć albo mieć to na dłużej. Ten widok zostanie w twojej pamięci na zawsze, lecz będzie to tylko wspomnienie. Zdjęcia będą tylko zdjęciami. Nic z tych rzeczy nie odtworzy tego, czego właśnie byłeś świadkiem. To hipnotyczne, mistyczne zjawisko uzależniło cię właśnie kompletnie i nie odpuścisz, gdy będziesz miał kolejna możliwość zobaczenia całkowitego zaćmienia Słońca.
Po raz pierwszy od 10 lat mamy szanse zobaczyć 5 najjaśniejszych planet Układu Słonecznego naraz. Ułożyły się one w jednej linii na porannym niebie i stan ten potrwa do trzeciego tygodnia lutego. W niektóre z poranków w pobliżu planet przemierzał będzie Księżyc, dodając zjawisku jeszcze większego uroku.
Planety ułożą się w kolejności Merkury, Wenus, Saturn, Mars i Jowisz, patrząc od południowego wschodu przez południe i południowy zachód. Do podziwiania tego widoku nie potrzeba żadnych przyrządów optycznych. Jest jednak jeden warunek – musimy mieć absolutnie czysty widok na południowo-wschodni horyzont, ponieważ Merkury będzie bardzo nisko nad horyzontem.
Wszystko będzie rozgrywać się tuż przed wschodem Słońca, między godziną 6 a 6:30 rano. Najlepiej zacząć od zlokalizowania Wenus, najjaśniejszej z planet. Wenus jest bardzo jasna i zwraca tym swoją uwagę każdego, kto spojrzy w południowo-wschodnią część nieba. Kilka stopni na lewo od niej znajdziemy Mekurego. Świeci on dużo słabiej i na jaśniejącym od brzasku niebie może być ledwo dostrzegalny. Dodatkowo jego odnalezienie utrudni mała wysokość nad horyzotem. W najlepszym momencie, gdy jeszcze nie jest zbyt jasno (ok. 6:30), Merkury wzniesie się na zaledwie 3–4 stopnie ponad linię horyzontu (3−4 cm na wyciągniętej przed siebie na wyprostowanej ręce linijce).
Z kolei na prawo od Wenus, praktycznie nad południowym horyzontem znajdzie się Saturn, a idąc dalej w prawo o ten sam odcinek odnajdziemy czerwonawego Marsa. Całość układu zamknie Jowisz, który jest kolejnym bardzo jasnym i łatwo dostrzegalnym obiektem. Będzie on znajdował się wysoko nad południowo-zachodnim horyzontem.
Zlokalizowanie Wenus, Jowisza, ale także Merkurego nie powinno nastręczyć wielu problemów ze względu na ich jasność i pozycję na niebie. Jednak wśród wielu gwiazd na niebie być może nie będzie najłatwiejszą rzeczą na świecie odnalezienie Marsa i Saturna. Z pomocą przyjdzie nam jednak Księżyc, który w dane dni znajdzie się blisko każdej z planet. Poniższe mapki przedstawiają układ planet oraz ich spotkania z Księżycem w poszczególne dni.
28 stycznia nasz satelita minie Jowisza, 1 lutego znajdzie się obok Marsa, 4 lutego zobaczymy złączenie Księżyca z Saturnem, a 6 lutego Srebrny Glob jako bardzo wąski sierp spotka się na niebie z Wenus i Merkurym.
Warto wykorzystać tę okazję na podziwianie wszystkich planet, które obserwowali również nasi starożytni przodkowie.
Układ planet, spotkanie Jowisza z Księżycem 28.01, 6:30. Kliknij, aby powiększyć (źr. Stellarium)Układ planet, spotkanie Marsa z Księżycem 01.02, 6:30. Kliknij, aby powiększyć (źr. Stellarium)Układ planet, spotkanie Saturna z Księżycem 04.02, 6:30. Kliknij, aby powiększyć (źr. Stellarium)Układ planet, spotkanie Wenus i Merkurego z Księżycem 06.02, 6:30. Kliknij, aby powiększyć (źr. Stellarium)
Strona NieboZaOknem.pl wykorzystuje pliki typu „cookies”, dzięki którym serwis może działać lepiej. Użytkownicy, którzy w ten sposób nie chcą udostępniać swoich danych, mogą określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w swojej przeglądarce. Korzystanie z tego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących plików cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.RozumiemWięcej
Polityka prywatności
Privacy Overview
This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.