• Gigan­tycz­ne pla­my na Słoń­cu

    Uwa­ga! Obser­wa­cje Słoń­ca są nie­bez­piecz­ne i mogą uszko­dzić Twój wzrok! Nigdy nie patrz na Słoń­ce bez uży­cia odpo­wied­nich fil­trów lub innych zabez­pie­czeń! Nie odpo­wia­dam za nie­pra­wi­dło­we i nie­wy­star­cza­ją­ce przy­go­to­wa­nie się do obser­wa­cji Słoń­ca.

    Nie­daw­no na widocz­nej z Zie­mi czę­ści tar­czy sło­necz­nej poja­wi­ła się pokaź­na gru­pa plam ozna­czo­na sym­bo­lem AR1944 i będzie widocz­na przez naj­bliż­sze dni. Jest to naj­więk­sza od lat for­ma­cja tych struk­tur na Słoń­cu. Naj­więk­sza z plam ma roz­miar 3‑krotnie więk­szy od Zie­mi! Jest tak wiel­ka, że widać ją nawet bez uży­cia opty­ki powięk­sza­ją­cej obraz. Poniż­sze zdję­cie wyko­na­łem apa­ra­tem Canon 450D z obiek­ty­wem Canon 55250mm IS II przy ogni­sko­wej 250mm (efek­tyw­nie 400mm) z fil­trem folio­wym, tzw. Baade­rem. Widać na nim tą fan­ta­stycz­ną gru­pę plam.

    Największe od lat plamy na Słońcu, 06.01.2014 11:51, ISO 400, Ekspozycja 1/2500s, Apertura 5.6, Ogniskowa 250mm (efektywna 400mm)
    AR1944 — naj­więk­sze od lat pla­my na Słoń­cu, 06.01.2014 11:51, ISO 400, fil­tra Baade­ra, Eks­po­zy­cja 1/​2500s, Aper­tu­ra 5.6, Ogni­sko­wa 250mm (efek­tyw­na 400mm)

    Jak same­mu zoba­czyć pla­my? Popu­lar­ne meto­dy — pły­ta CD, szkło spa­wal­ni­cze, przy­dy­mio­ne szkło itp. na pew­no nie są dobrym pomy­słem. Po pierw­sze mogą one prze­pusz­czać pro­mie­nio­wa­nie nie­ko­rzyst­nie wpły­wa­ją­ce na nasz wzrok. Po dru­gie bar­dzo psu­ją one jakość obra­zu i moż­li­we, że nie pozwo­lą nam zoba­czyć plam. Może­my spró­bo­wać użyć folii myla­ro­wej. Taka folia jest czę­sto uży­wa­na w kocach ter­micz­nych, jakie mamy w aptecz­kach samo­cho­do­wych. War­to jed­nak wybrać się w mia­rę moż­li­wo­ści do skle­pu foto­gra­ficz­ne­go lub astro­no­micz­ne­go i zaku­pić skra­wek folii — fil­tra sło­necz­ne­go. Koszt jest nie­wiel­ki, a jakość obra­zu dobra. Folię taką moż­na też nało­żyć (nakle­ić) na obiek­tyw apa­ra­tu i spró­bo­wać sfo­to­gra­fo­wać Słoń­ce. Tu znów uwa­ga — nie patrz­my bez fil­tra przez wizjer apa­ra­tu, aby nie uszko­dzić wzro­ku!

    Jeśli nie dys­po­nu­je­my fil­trem, ale posia­da­my np. lor­net­kę, może­my użyć meto­dy zwa­nej pro­jek­cją oku­la­ro­wą. Jest to rzu­to­wa­nie obra­zu ze sprzę­tu optycz­ne­go na ekran, np. kart­kę papie­ru. Jeśli mamy lor­net­kę, zakryj­my jeden z jej obiek­ty­wów, gdyż będzie nam potrzeb­ny tyl­ko jeden. Popro­śmy kogoś do pomo­cy. Jed­na oso­ba niech usta­wia lor­net­kę w stro­nę Słoń­ca, uwa­ża­jąc, aby nikt nie patrzył wte­dy przez nią. Trze­ba meto­dą prób i błę­dów usta­wiać sprzęt, aby z oku­la­rów lor­net­ki padł snop świa­tła sło­necz­ne­go. Wte­dy wie­my, że Słoń­ce jest w polu widze­nia. War­to zna­leźć punkt opar­cia lor­net­ki, np. para­pet. Obraz pada­ją­cy z oku­la­ru lor­net­ki trze­ba teraz rzu­cić na kart­kę bia­łe­go papie­ru, np. for­ma­tu A4. Przy­su­wa­my kart­kę do oku­la­ru lor­net­ki i odda­la­my powo­li, aby obraz był coraz więk­szy, ale nie za dale­ko, aby nie stra­cić kon­tra­stu. Przy tej czyn­no­ści musi­my rów­nież usta­wić ostrość, aby obraz Słoń­ca był wyraź­ny. Będzie­my to widzieć po kra­wę­dzi tar­czy sło­necz­nej na kart­ce, któ­ra musi być ostra. Powin­ni­śmy zoba­czyć pla­my na tar­czy Słoń­ca. War­to jest przy­ciem­nić oto­cze­nie, w któ­rym się znaj­du­je­my, aby obraz był wyraź­niej­szy. Będąc w zamknię­tym pomiesz­cze­niu, zasłoń­my żalu­zje, firan­ki, zosta­wia­jąc tyl­ko prze­świt, gdzie mamy lor­net­kę. Jeśli jeste­śmy na zewnątrz, może­my przy­kryć się kocem i wysta­wić lor­net­kę za nie­go. Kart­kę papie­ru trzy­ma­my pod kocem i mamy dosko­na­łe warun­ki do obser­wa­cji.

    Trze­cią meto­dą, a zara­zem dru­gą meto­dą pro­jek­cji jest zbu­do­wa­nie przy­rzą­du zwa­ne­go came­ra obscu­ra”. Potrze­bu­je­my pudeł­ka tek­tu­ro­we­go. Na jed­nej jego ścian­ce wyci­na­my otwór o śred­ni­cy kil­ku cm. Na otwór ten nakle­ja­my kart­kę gru­be­go papie­ru, naj­le­piej czar­ne­go lub o innej ciem­nej bar­wie. Szpil­ką lub igłą robi­my otwór w kart­ce. Przez ten otwór będzie do pudeł­ka wpa­dać świa­tło Słoń­ca. Prze­ciw­le­głą ścian­kę pudeł­ka wyci­na­my cał­ko­wi­cie, zastę­pu­jąc ją arku­szem bar­dzo cien­kie­go papie­ru, np. bibuł­ki. Może to być też kart­ka zwy­kłe­go papie­ru, któ­rą może­my też nakle­ić na ścia­nie od środ­ka, by jej nie wyci­nać. Będzie to ekran, na któ­ry pad­nie snop świa­tła z otwo­ru, któ­ry zro­bi­li­śmy igłą w ścian­ce naprze­ciw­ko. Resz­ta ścian pudeł­ka musi być zamknię­ta, jeśli sko­rzy­sta­li­śmy z bibu­ły. Jeśli do ekra­nu uży­li­śmy zwy­kłej kart­ki, wytnij­my mały otwór na ścian­ce łączą­cej ścia­nę z ekra­nem i ścia­nę z otwor­kiem po igle. Przez ten otwór będzie­my patrzeć do środ­ka pudeł­ka na ekran. Goto­we! Skie­ruj­my pudeł­ko otwor­kiem po igle w stro­nę Słoń­ca. Na bibuł­ko­wy ekran patrzy­my od zewnątrz pudeł­ka, gdyż jest on na tyle cien­ki, że obraz przez bibu­łę prze­świ­tu­je. Na ekran z kart­ki patrzy­my przez otwór wycię­ty na oczy w ścian­ce mię­dzy ekra­nem i otwor­kiem. Na ekra­nie powi­nien poja­wić się obraz naszej gwiaz­dy. Im cień­szy otwór po igle, tym obraz wyraź­niej­szy. Im więk­sza odle­głość mię­dzy otwor­kiem a ekra­nem, tym obraz będzie więk­szy i może się oka­zać, że Słoń­ce w cało­ści nie zmie­ści się na ekra­nie. War­to, jak w poprzed­niej meto­dzie, zadbać o przy­ciem­nie­nie oto­cze­nia firan­ka­mi, żalu­zja­mi lub kocem. Poeks­pe­ry­men­tuj­my!

    I jesz­cze raz, bar­dzo waż­na rzecz — uwa­żaj­my na nasz wzrok — już krót­ka bez­po­śred­nia eks­po­zy­cja na świa­tło sło­necz­ne może dopro­wa­dzić do utra­ty wzro­ku!

    Facebooktwittermailby feather
  • Opo­zy­cja Jowi­sza

    5 stycz­nia o godzi­nie 22:11 Jowisz — naj­więk­sza pla­ne­ta Ukła­du Sło­necz­ne­go — znaj­dzie się w tzw. opo­zy­cji, czy­li takiej kon­fi­gu­ra­cji w prze­strze­ni, że będzie on dokład­nie po prze­ciw­nej stro­nie Zie­mi, niż Słoń­ce. Ozna­cza to, że warun­ki do jego obser­wa­cji będą naj­lep­sze tego dnia. Jowisz wscho­dzi ok. godzi­ny 17:00 i pnie się w górę, aby ok. pół­no­cy zna­leźć się wyso­ko nad połu­dnio­wym hory­zon­tem, a potem oko­ło godzi­ny 7:00 zajść za zachod­ni hory­zont. Na pew­no nie prze­ga­pi­my tej pla­ne­ty świe­cą­cej naj­ja­śniej na nie­bie. Nie­da­le­ko Jowi­sza znaj­du­je się cha­rak­te­ry­stycz­na para jasnych gwiazd z gwiaz­do­zbio­ru Bliź­niąt — Kastor i Pol­luks. Poniż­sza gra­fi­ka poka­zu­je ten układ, pozwa­la­jąc łatwo zna­leźć pla­ne­tę.

    Pozycja Jowisza na niebie w czasie opozycji 22:11 05.01.2014

    Pozy­cja Jowi­sza na nie­bie o 22:11 05.01.2014 (źr. Stel­la­rium)

    Posia­da­jąc już nie­wiel­ką lor­net­kę, może­my dostrzec 4 naj­więk­sze księ­ży­ce Jowi­sza, tzw. księ­ży­ce gali­le­uszo­we — Io, Euro­pę, Gani­me­de­sa i Cal­li­sto. W dniu opo­zy­cji wszyst­kie czte­ry będą widocz­ne po tej samej stro­nie pla­ne­ty. Poniż­sza gra­fi­ka poka­zu­je ten układ. War­to lor­net­kę oprzeć o jakiś sta­bil­ny przed­miot, aby drga­nia nie prze­szka­dza­ły nam w obser­wa­cjach.

    Księżyce Jowisza w dniu opozycji 05.01.2014

    Układ księ­ży­ców Jowi­sza w dniu opo­zy­cji 05.01.2014 (źr. Stel­la­rium)

    Oczy­wi­ście nie jest tak, że warun­ki do obser­wa­cji Jowi­sza będą dobre tyl­ko 5 stycz­nia. Pla­ne­ta jesz­cze przez wie­le tygo­dni będzie wdzięcz­nym obiek­tem do obser­wa­cji.

    Facebooktwittermailby feather
  • Mak­si­mum aktyw­no­ści roju mete­orów Kwa­dran­ty­dy

    Jed­nym z pierw­szych w roku cie­ka­wych zja­wisk na nie­bie jest mak­si­mum aktyw­no­ści roju mete­orów zwa­ne­go Kwa­dran­ty­da­mi. Ich nazwa pocho­dzi od nie­ist­nie­ją­ce­go już gwiaz­do­zbio­ru Kwa­dran­tu Ścien­ne­go, gdzie znaj­du­je się tzw. radiant roju. Jest to obszar, z któ­re­go pozor­nie wyda­ją się roz­bie­gać mete­ory po całym nie­bie. Pod­czas mak­sy­mal­nej aktyw­no­ści, licz­ba zja­wisk osią­ga 50100 mete­orów na godzi­nę. Mimo tak dużej gęsto­ści roju, jest on raczej trud­ny w obser­wa­cjach. Stąd też Kwa­dran­ty­dy nie są tak popu­lar­ne, jak np. sierp­nio­we Per­se­idy, czy gru­dnio­we Gemi­ni­dy. Przy­czy­ną tego jest wąskie okno cza­so­we, kie­dy licz­ba mete­orów jest bar­dzo duża, i trwa kil­ka godzin. Zatem w przy­pad­ku tego roju nale­ży uzbro­ić się w cier­pli­wość i liczyć na szczę­ście, by Zie­mia wle­cia­ła w stru­mień mete­oro­idów aku­rat pod­czas nocy nasze­go cza­su. Mak­si­mum ocze­ki­wać war­to po pół­no­cy 3 oraz 4 stycz­nia. Nie trze­ba kie­ro­wać wzro­ku w kon­kret­ne miej­sce na nie­bie. Mete­ory powin­ny poja­wiać się na całym nie­bo­skło­nie. Naj­le­piej jed­nak być zwró­co­nym w stro­nę wschod­nią i patrzeć wyso­ko do góry.

    Powo­dze­nia!

    Facebooktwittermailby feather
  • Złą­cze­nie Księ­ży­ca z Wenus

    Dru­gi dzień nowe­go 2014 roku przy­wi­ta nas pięk­nym spo­tka­niem dwóch naj­ja­śniej­szych wie­czor­no-noc­nych obiek­tów na nie­bie, czy­li Księ­ży­ca i Wenus. Nie­dłu­go po zacho­dzie Słoń­ca poja­wią się one nad połu­dnio­wo-zachod­nim hory­zon­tem, a dzie­lić je będzie nie­ca­łe 2 stop­nie. To tyle, ile ok 2 cm na linij­ce, któ­rą trzy­ma­li­by­śmy na wycią­gnię­tej przed sie­bie ręce. Sma­ku temu złą­cze­niu nada­wać będzie nie­zwy­kle wąski sierp Księ­ży­ca, któ­re­go faza wynie­sie zale­d­wie 2% jego śred­ni­cy. Ozna­cza to też, że aby dostrzec nasze­go sate­li­tę, będzie­my potrze­bo­wać dobrych warun­ków pogo­do­wych prak­tycz­nie do same­go hory­zon­tu. Obser­wa­cje naj­ła­twiej będzie zacząć od zlo­ka­li­zo­wa­nia Wenus, któ­ra powin­na stać się widocz­na ok. pół godzi­ny po zacho­dzie Słoń­ca. Będzie ona świe­cić, jak jasna gwiaz­da oko­ło 10 stop­ni nad hory­zon­tem. Tuż nad nią szu­kaj­my eks­tre­mal­nie wąskie­go sier­pa Księ­ży­ca. W obser­wa­cjach na pew­no pomo­że lor­net­ka.

    Księżyc i Wenus 02.01.2014

    Źr.: Stel­la­rium

    Facebooktwittermailby feather
  • Złą­cze­nie Księ­ży­ca z Satur­nem

    Cie­ka­wych złą­czeń Księ­ży­ca z cia­ła­mi nie­bie­ski­mi ciąg dal­szy. W nocy 2829 grud­nia nasz natu­ral­ny sate­li­ta zbli­ży się na nie­wiel­ką odle­głość do Satur­na. Naj­więk­sze zbli­że­nie na pol­skim nie­bie nastą­pi przy wscho­dzie obu obiek­tów nad hory­zont, ok. godzi­ny 4:00 nad ranem na wscho­dzie Pol­ski i 4:30 na zacho­dzie nasze­go kra­ju. Saturn będzie się wte­dy znaj­do­wał ok. 2,5 stop­nia od Księ­ży­ca, czy­li ok. 2,5 cm na linij­ce trzy­ma­nej w dło­ni przy wypro­sto­wa­nej przed sie­bie ręce.Księżyc i Saturn 29.12.2013 godz. 4:30

    Księ­życ i Saturn 29.12.2013 godz. 4:30 (źr.: Stel­la­rium)

    Facebooktwittermailby feather